Chociaż trener Rumak pracuje w Śląsku dopiero niewiele ponad miesiąc, w sobotę drugi raz ze swoim zespołem pojedzie do Kielc. To właśnie w starciu z Koroną debiutował na ławce trenerskiej wrocławskiej drużyny, a spotkanie zakończyło się remisem 2:2. - O ile dzisiejszy Śląsk jest lepszy od tamtego, to niech oceniają dziennikarze. Na pewno ma więcej punktów i to jest wymierne. Każdy mecz ma swoją historię i ten w sobotę będzie z całą pewnością inny od tego wcześniejszego. Wtedy my, sztab trenerski, nie wiedzieliśmy na co stać naszych piłkarzy, ale również nie wiedział tego trener Marcin Brosz. Teraz ma nasze cztery mecze do analizy, ale my też jesteśmy mądrzejsi – skomentował Rumak.

 

Do Kielc Śląsk pojedzie niemal w najsilniejszym składzie. Pauzować będzie musiał jedynie Mariusz Pawelec, który w tym sezonie uzbierał już 12 kartek i nie zagra teraz w dwóch spotkaniach. Szanse na występ ma za to węgierski skrzydłowy Andras Gosztonyi. - Andras jest już zdrowy i ma za sobą dwa pełne mikrocykle treningowe. Jest więc gotowy do gry. Czy pojedzie do Kielc, nie wiem, bo wszyscy pozostali zawodnicy też są zdrowi i chętni do wyjazdu i do gry. Zadecyduje forma. A jeżeli chodzi o Mariusza Pawelca, to jest kilka pomysłów, jak go zastąpić, ale nie zdradzę szczegółów – powiedział Rumak.

 

Nastroje w Śląsku przed rozpoczęciem walki w grupie spadkowej są doskonałe, bo wrocławianie nie tylko lepiej grają, ale dobrze punktują. Mają za sobą cztery mecze bez porażki w tym dwa ostatnie wygrane (z Lechem Poznań 1:0 i Cracovią 2:1). - Każdy trener ma swoje sposoby na motywowanie zespołu i najważniejsze jest, aby było skuteczne. Nie mówię o wygraniu grupy spadkowej, bo my nie stawiamy sobie dalekich celów. Teraz interesuje nas jedynie pełna pula w Kielcach i dopiero od niedzieli będziemy myśleli, co dalej – podkreślił.

 

W tle przygotowań do meczu z Koroną toczą się sprawy właścicielskie klubu. Wrocławskie Konsorcjum Sportowe, które w tej chwili posiada 51 procent udziałów Śląska, kilka miesięcy temu stanęło jako jedyne do przetargu na akcje miejskie klubu, ale ostatecznie jednak wycofało się z negocjacji. Władze miasta zapowiedziały, że po sezonie ogłoszą nowy konkurs, ale do rozwiązania pozostaje jeszcze kwestia udziałów konsorcjum, które najprawdopodobniej w ogóle będzie chciało wycofać się ze Śląska.

 

Sprawami właścicielskimi w ogóle nie zawracamy sobie głowy i nie rozmawiamy o nich. Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz nas odwiedził, był w szatni i powiedział, że mamy się skupić na grze, a inne sprawy zostawić z boku, bo na pewno dobrze się to wszystko ułoży. Bezpośrednio nas, piłkarzy i trenerów, to nie dotyczy. Klubu tak, ale nie nas i dlatego nie myślimy o tym – przyznał Rumak.