Lechia jest jedynym zespołem w grupie mistrzowskiej, który po podziale na "ósemki" odniósł dwa zwycięstwa. Dzięki temu biało-zieloni awansowali z siódmej na czwartą pozycję, a ich strata do trzeciej Cracovii wynosi tylko dwa punkty. - Generalnie różnice są minimalne i każda kolejka może wywrócić tabelę do góry nogami. My jednak zamierzamy kontynuować to, co rozpoczęliśmy zimą na zgrupowaniu w Turcji, gdzie zawodnicy wykonali fantastyczną pracę. Udało nam się znaleźć odpowiednie ustawienie i wykonawców, wierzymy w to, co robimy, zdajemy sobie sprawę z własnej wartości i nadal chcemy grać ofensywnie, aby sprawiać frajdę kibicom oraz sobie – zapewnił Nowak.

 

W niedzielę o godz. 18 gdańszczanie zmierzą się na wyjeździe z drugim w tabeli Piastem. We wrześniu Lechia przegrała co prawda w Gliwicach 1:2, ale w rewanżu pod koniec lutego triumfowała na własnym stadionie 3:1. - Spodziewam się w niedzielę otwartego meczu, bo różnica pomiędzy prowadzącą Legią a drugim Piastem jest dość wyraźna i strata punktów przez gliwiczan może przesądzić o mistrzowskim tytule na rzecz stołecznej drużyny. Rywale nie mają zatem nic do stracenia i jestem przekonany, że zagrają z nami tak, jak w drugiej połowie ostatniego spotkania z Lechem w Poznaniu, kiedy przeważali, strzelili dwa piękne gole i pomimo osłabienia mieli okazje do zdobycia kolejnych bramek - zauważył.

 

W konfrontacji z Lechem czerwoną kartkę otrzymał Kamil Vacek. Działacze Piasta odwołali się co prawda od tej kary, ale Komisja Ligi oddaliła ten protest, a to oznacza, że czeski pomocnik nie zagra w dwóch najbliższych meczach. - Absencja Vacka to spore osłabienie rywali, bo my też mieliśmy problemy z tym piłkarzem. Z drugiej strony Piast zbudował dobry i kompletny zespół, który nie ma słabych punktów. Trener Radoslav Latal z pewnością będzie miał kim zastąpić swojego rodaka - ocenił.

 

Biało-zieloni również nie wystąpią w niedzielę w najsilniejszym składzie. Co prawda po pauzie za żółte kartki do gry gotowy jest obrońca Rafał Janicki, ale z tego samego powodu na boisku nie pojawi się inny defensor Chorwat Mario Maloca. Poza tym od dawna kontuzjowani są Michał Mak i Marco Paixao. - Maloca rozegrał 11 meczów i w każdym spisał się bardzo dobrze. Uważam jednak, że mamy potencjał, aby go zastąpić. Pokazał to chociażby Grzesiek Wojtkowiak, który w meczu z Pogonią wszedł, strzelił gola i zrobił różnicę. Na pewno przydaliby się nam Michał i Marco, bo dzięki temu mielibyśmy większe pole manewru, ale i tak posiadamy zmienników, którzy zapewniają nam odpowiednią jakość i kulturę gry przez 90 minut - podsumował Nowak.