Trener Arki: Nie myślimy jeszcze o awansie

Piłka nożna
Trener Arki: Nie myślimy jeszcze o awansie
fot.Cyfrasport

Piłkarze Arki muszą wywalczyć na boisku pięć punktów, aby nie bacząc na wyniki rywali wrócić po pięciu latach do ekstraklasy. - Dla mnie liga kończy się 4 czerwca i chcemy wygrać wszystkie pozostałe mecze – zapowiedział trener gdynian Grzegorz Niciński.

Do końca sezonu pozostało co prawda siedem kolejek, ale trzy czołowe zespoły, czyli Arka, Zawisza oraz druga w tabeli Wisła Płock otrzymają trzy punkty walkowerem za mecz z Dolcanem Ząbki, który zimą wycofał się z rozgrywek.

 

W tym układzie gdynianom, którzy mają 13 punktów przewagi nad trzecim Zawiszą, a także lepszy bilans bezpośrednich meczów od bydgoskiego zespołu – przy założeniu, że ten wygra wszystkie spotkania, czyli zdobędzie 18 punktów (oraz dostanie trzy walkowerem), wystarczy do awansu wywalczyć na boisku pięć punktów.

 

Dla mnie pierwsza liga kończy się dopiero 4 czerwca. Nawet jeśli wcześniej zapewnimy sobie jedno z dwóch czołowych miejsc, nie zamierzam eksperymentować ze składem ani stosować wobec rywali taryfy ulgowej. Pozostało nam jeszcze sześć spotkań, cztery u siebie oraz dwa na wyjeździe i wszystkie chcemy wygrać. Wiem, że jesteśmy w stanie tego dokonać, a najlepszy moment na fetę będzie miał miejsce na naszym stadionie po ostatnim meczu z Chrobrym Głogów - stwierdził na konferencji prasowej w Gdyni Niciński.

 

"Żółto-niebiescy" mogą pochwalić się znakomitą passą – Arka nie poniosła bowiem porażki w kolejnych 13 spotkaniach - zdobyła w nich 33 punkty, na co złożyło się dziesięć zwycięstw i trzy remisy. W sobotę o godzinie 18 gdynianie podejmą Olimpię Grudziądz, która w rundzie jesiennej wywalczyła tylko dwa punkty mniej od Arki.

 

Podopieczni trenera Jacka Paszulewicza bronią się co prawda przed spadkiem, ale w rundzie rewanżowej prezentują bardzo dobrą formę – w ośmiu meczach zanotowali pięć wygranych (w tym walkower za Dolcan) i trzy remisy. Bez kompleksów grają z wyżej notowanymi zespołami – pokonali 4:2 Zagłębie Sosnowiec i 2:0 GKS Katowice oraz zremisowali 1:1 u siebie z Wisłą Płock i w Bydgoszczy z Zawiszą. Spory udział w tych rezultatach ma brazylijski napastnik Nildo, który strzelił na wiosnę pięć goli.

 

Nildo to z pewnością kluczowa postać Olimpii, ale jednocześnie widać, że trener Paszulewicz świetnie zmotywował swój zespół i jego wyniki na pewno nie są dziełem przypadku. Ta drużyna ma swój styl oraz niezłą kadrę i w poprzednim sezonie zajęła przecież wysokie czwarte miejsce. Teraz ma co prawda swoje problemy, ale z taką grą jest w stanie się utrzymać. My jednak w sobotę na pewno nie ułatwimy gościom zadania - zapewnił gdyński szkoleniowiec.

 

W meczu z Olimpią trener Niciński nie będzie miał do dyspozycji czterech podstawowych zawodników. Środkowy defensor Krzysztof Sobieraj i napastnik Paweł Abbott (zdobył 12 bramek) są kontuzjowani, natomiast prawy obrońca Tadeusz Socha i boczny pomocnik Dariusz Formella, który na wiosnę strzelił już pięć goli, pauzują za kartki.

 

W Arce spodziewają się, że podczas sobotniego meczu ustanowiony zostanie rekord frekwencji w pierwszej lidze. Do tej pory najwięcej widzów – 8602 – obejrzało w Gdyni 11 marca spotkanie Arki z Zagłębiem Sosnowiec. - W czwartek o godzinie 14 pula sprzedanych karnetów i biletów na mecz z Olimpią przekroczyła sześć tysięcy. W sumie w sobotę na stadionie będzie mogło zasiąść 12100 kibiców - wyjaśnił rzecznik prasowy Arki Tomasz Rybiński.

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze