W Białymstoku pełna dramaturgia aż do końca gry i szczęśliwe zakończenie dla gospodarzy. Goście dwa razy obejmowali prowadzenie, ale tuż przed końcowym gwizdkiem stracili gola decydującego o porażce.

 

Pierwsza połowa pod dyktando Jagiellonii. W 10. min Karol Mackiewicz uciekł obrońcom Podbeskidzia lewą stroną, dobrze dośrodkował w pole karne do zamykającego akcję Przemysława Frankowskiego, ten jednak, naciskany przez obrońcę, nie zdołał oddać celnego strzału. Po kwadransie meczu prowadzenie objęli jednak goście. Akcja była trochę przypadkowa, piłka trafiła w polu karnym do Jozefa Piacka, który został sfaulowany przez Tarasa Romanczuka. Adam Mójta uderzył z jedenastki nie do obrony.

 

Po stracie bramki Jagiellonia już praktycznie nie opuszczała połowy Podbeskidzia. W 18. i 21. min dwoma doskonałymi rajdami prawą stroną popisał się Frankowski, ale w obu przypadkach zagranej w pole karne gości piłki nikt nie zdołał umieścić w siatce. Potem próbowali jeszcze Romanczuk i Konstantin Vassiljev, ale albo bronił Emilijus Zubas, albo brakowało celności.

 

Wyrównanie padło po rzucie rożnym, gdy dobre dośrodkowanie Piotra Tomasika zakończył strzałem głową Dawid Szymonowicz. Kilka minut później znowu było gorąco w polu karnym gości - akcję strzałem w boczną siatkę zakończył Mackiewicz. W 42. min ładnie z dystansu uderzył Tomasik, minimalnie niecelnie. Broniący się praktycznie przez całą połowę goście mieli swoją szansę tuż przed przerwą, gdy dośrodkowanie Damiana Chmiela, po rykoszecie od nogi Łukasza Burligi, z trudem przeniósł nad poprzeczką Bartłomiej Drągowski.

 

W drugiej połowie, po korekcie ustawienia przez trenera Podbeskidzia, mecz się wyrównał. W 58. min szansę na bramkę dla gości miał Mateusz Możdżeń, ale z pola karnego przestrzelił, w czym skutecznie pomógł mu interweniujący Romanczuk. W kolejnej akcji obrońcy Jagiellonii zablokowali strzał Chmiela. 10 minut później dwie dobre okazje miała Jagiellonia, ale najpierw Zubas obronił sprytny strzał z bliska Karola Świderskiego, a potem w kontrze Jagiellonii zabrakło dobrego ostatniego podania Tomasika do Mackiewicza.

 

Kwadrans przed końcem meczu prowadzenie objęli goście. Robert Demjan wygrał w polu karnym walkę o piłkę, z linii końcowej zagrał wzdłuż bramki, a Mateusz Szczepaniak dopełnił formalności. Jagiellonia "wróciła do gry" w 80. min, gdy Vassiljev z ok. 30 metrów uderzył bezpośrednio na bramkę z rzutu wolnego, a Zubas interweniował tak nieskutecznie, że piłka wpadła do siatki.

 

W doliczonym czasie gry wciąż atakowali gospodarze. Praktycznie w ostatniej akcji meczu Świderski w sprytny sposób ograł Adama Pazio przy linii końcowej, ofiarnie powalczył o piłkę w polu karnym, a Romanczuk płaskim strzałem od słupka zdobył gola i trzy punkty zostały w Białymstoku.

 

Jagiellonia Białystok - Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:2 (1:1)

 

Bramki: Szymonowicz 32, Vassiljev 80, Romanczuk 90+4 - Mójta 17 (k), Szczepaniak 74

 

Jagiellonia: Bartłomiej Drągowski - Łukasz Burliga, Dawid Szymonowicz, Guti, Piotr Tomasik - Przemysław Frankowski (62. Karol Świderski), Rafał Grzyb, Taras Romanczuk, Konstantin Vassiljev, Karol Mackiewicz (74. Piotr Grzelczak) - Fedor Černych (90. Przemysław Mystkowski)

 

Podbeskidzie: Emilijus Zubas - Paweł Tarnowski, Paweł Baranowski, Jozef Piaček, Kristián Kolčák, Adam Mójta (78. Adam Pazio) - Mateusz Możdżeń (69. Mateusz Szczepaniak), Adam Deja (46. Anton Sloboda), Kōhei Katō, Damian Chmiel - Róbert Demjan