Goście są faworytami rywalizacji do czterech zwycięstw. W tym sezonie w wielkim stylu zdominowali ligę w fazie zasadniczej, a później wyeliminowali Houston Rockets 4-1. W sumie w tym sezonie w 90 meczach ponieśli zaledwie 11 porażek.

 

W sobotni wieczór, bez kontuzjowanego Stephena Curry'ego, nie potrafili jednak przeciwstawić się Lillardowi i jego kolegom. 40 punktów to życiowy rekord Lillarda w fazie play off; Al-Farouq Aminu zdobył dla gospodarzy 23 punkty i miał 10 zbiórek, a kolejne 22 pkt "dorzucił" C.J. McCollum.

 

"W poprzednim meczu graliśmy dobrze, ale potem trochę odpuściliśmy, a rywale to wykorzystali. Tym razem nie pozwoliliśmy na to, tylko do końca robiliśmy to, co przynosiło efekty" - powiedział Lillard, cytowany w serwisie nba.com.

 

W ekipie Warriors 37 punktów zdobył Draymond Green, który również poprawił najlepszy wynik w fazie play off w karierze. Z kolei Klay Thompson uzyskał kolejne 35 pkt, ale to na lepiej dysponowanych tego dnia gospodarzy nie wystarczyło.

 

"Teraz Blazers czują, że mogą awansować. My wiemy swoje. Czwarty mecz na pewno będzie zacięty" - ocenił Green.

 

W Konferencji Wschodniej Toronto Raptors pokonali na wyjeździe Miami Heat 95:91 i w rywalizacji do czterech zwycięstw prowadzą 2-1. Liderem gości okazał się Kyle Lowry, który zdobył 33 punkty.