Ostatnie miesiące to nieustanny rollercoaster dla Conora McGregora. Irlandczyk, który szturmem podbił serca wielu kibiców w roku 2015 zostając po drodze jednym z najbardziej charyzmatycznych mistrzów UFC nagle wylądował na równi pochyłej. Porażka z Natem Diazem w marcu, wreszcie afera związana z jego rezygnacją z walki wieczoru na gali UFC 200.

Czy gwiazdor ma także problemy osobiste? Wiele źródeł podawało w ostatnich dniach, że McGregor wynajął całodobową ochronę ze względu na śmiertelne groźby, które otrzymywał. Dwóch rosłych ochroniarzy miało nie spuszczać go z oczu podczas ceremonii VIP Style Awards w Dublinie w zeszłym tygodniu, gdzie pojawił się w obecności partnerki i właśnie dwóch rosłych bodyguardów. McGregor nazwał ich... Rocky i Drago.
Dwóch wielkich gości miało go na oku podczas całego wieczoru i nie opuściło ani na moment, nawet gdy wybierał się do toalety. Conor był w znakomitym nastroju i wyglądał na zrelaksowanego, jednak ochroniarze nie pozwolili mu na zbyt wiele. Każdy, kto chciał zrobić sobie zdjęcie lub zamienić z Conorem choćby słowo, musieli stawić im czoła.

Plotki wydaje się dementować jednak przedstawiciel Irlandczyka, Audie Attar.

Tak mamy ochronę, ale nie dlatego, że McGregor dostawał pogróżki. To po prostu leży w interesie nas wszystkich żeby nie dochodziło do żadnych incydentów.
Nieznna jest najbliższa przyszłość gwiazdy UFC. Według wielu źródeł miałby on wystąpić na gali oznaczonej numerem 201 bądź 202. Świat obiegła również informacja o planowanej walce bokserskiej stulecia, podczas której McGregor miałby zmierzyć się z Floydem Mayweatherem Jr.