Kotorowski, który 12 września skończy 40 lat, zdecydował się powiedzieć "pas". Nie ukrywa, że coraz bardziej oswajał się z myślą o zakończeniu kariery, był bliski podjęcia tej decyzji rok temu, lecz ostatecznie ten sezon będzie dla niego ostatnim.

 

"Gdybym rok temu skończył, odszedłbym, jako mistrz Polski, ale nie żałuję. To dla mnie specyficzna sytuacja, ale to musiało się kiedyś skończyć. Myślę, że dopiero za jakiś czas dotrze do mnie, że to już koniec" - powiedział Kotorowski na konferencji prasowej.

 

Przyznał jednak, że w czwartek otrzymał zaskakującą propozycję. "Zadzwonił do mnie jeden z klubów ekstraklasy, czy bym u nich nie spróbował swoich sił, ale odmówiłem".

 

Kotorowski, który w ekstraklasie debiutował 18 lat temu, podkreślił, że nie będzie to bolesne rozstanie z futbolem. Zostaje bowiem w Lechu, tylko w innej roli. Ma pracować dla klubowej akademii. W pierwszej kolejności chce jednak wziąć urlop i spędzić więcej czasu z rodziną. W obecnym sezonie doświadczony golkiper "Kolejorza" pełnił wyłącznie rolę rezerwowego. Nie pojawił się na boisku w żadnych rozgrywkach, ale nie ma o to żalu do trenerów.

 

"Cały czas trenuję i jestem gotowy do gry. Jasiu Buric zaczął ten sezon jako pierwszy udany okres. Kończy w dobrym stylu i dla mnie w tej chwili jest najlepszym bramkarzem ekstraklasy. Cieszę się, że rozegrał ten sezon bez kontuzji" - mówił Kotorowski, który w niedzielę, w ostatnim pojedynku sezonu przeciwko Ruchowi, ma dostać szansę i pożegnać się z kibicami.

 

Choć urodził się w Poznaniu, przebył długą drogę, zanim trafił do Lecha. Zaczynał karierę w Olimpii Poznań, a potem przez trzecioligowego Lubońskiego trafił do Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, gdzie spędził siedem sezonów. Po półrocznym epizodzie w Błękitnych Stargard Szczeciński, wiosną 2004 roku dołączył do poznańskiego klubu, z którym dwukrotnie sięgnął po mistrzostwo kraju i dwukrotnie po Puchar Polski oraz trzy razy wygrywał krajowy superpuchar.

 

Pytany o najbardziej zapamiętane momenty w Lechu, Kotorowski wymienił m.in. pierwsze zgrupowanie z drużyną, pierwsze spotkanie w ekstraklasie, a także mecze z Juventusem Turyn w Lidze Europejskiej, w których zagrał w pierwszym składzie. Do historii przeszedł też mecz z 2010 roku z Interem Baku w drugiej rundzie kwalifikacyjnej LE. Lechici wyeliminowali Azerów dopiero po dramatycznej serii rzutów karnych, wygranej przez poznaniaków 9:8. Kotorowski nie tylko obronił trzy jedenastki, ale i sam pokonał bramkarza rywali z 11 metrów.