Anwil Włocławek w pierwszych dwóch spotkaniach półfinału wykonał plan minimum. Wygrał w Radomiu jeden mecz i odebrał rywalowi przewagę własnego parkietu. A kiedy jeszcze okazało się, że we wtorkowym meczu zabraknie najlepszego strzelca Rosy CJ Harrisa, kibice we Włocławku byli pełni optymizmu.

Wystarczyło jednak ledwie dziesięć minut, by cały ten optymizm wyparował. Po pierwszej kwarcie Anwil przegrywał bowiem - uwaga - 8:23! Doprawdy trudno rozstrzygnąć, czy podopieczni Igora Milicicia gorzej prezentowali się w ataku, czy w obronie.

Coraz bardziej zszokowani kibice w Hali Mistrzów mogli za to podziwiać szybką i kuteczną grę gości, wśród których brylował Michał Sokołowski. Niski skrzydłowy Rosy już na półmetku spotkania mógł pochwalić się czternastoma zdobytymi punktami.

W grze Anwilu zauważalna poprawa nastąpiła w drugiej kwarcie. Gospodarze wreszcie zaczęli trafiać, również za trzy, ale to wystarczyło tylko do prowadzenia wyrównanej gry. Solidna przewaga zbudowana przez gości w pierwszej kwarcie utrzymywała się w rozmiarach właściwie niezmiennych. Przebudził się za to David Jelinek, co dawało Anwilowi nadzieję na skuteczną pogoń w drugiej połowie meczu.

Niestety dla kibiców, którzy szczelnie wypełnili trybuny Hali Mistrzów, owa nadzieja okazała się płonna. Trzecią kwartę zawodnicy obu zespołów odegrali bowiem według tego samego scenariusza, który obowiązywał w kwarcie pierwszej. Wynik tej części meczu - 12:22 - szanse Anwilu na drugie zwycięstwo w serii półfinałowej ograniczył niemal do zera.

Nie mogło być jednak inaczej, skoro gospodarze rzucali ze skutecznością poniżej trzydziestu procent, a goście w tym elemencie zbliżali się do procent pięćdziesięciu. Tempa nie zwalniał Michał Sokołowski, który u progu czwartej kwarty miał na koncie już 24 punkty! Siedzący na trybunach CJ Harris mógł ze spokojem przyglądać się jak Michał Sokołowski, który do Radomia trafił przecież wprost z Anwilu, rozbija swój były klub.

W ostatniej części spotkania gospodarzom udało się dokonać drobnej korekty wyniku, ale w niczym nie zmienia to oceny całego meczu. Anwil został we własnej hali znokautowany i Igor Milicić musi wykazać się prawdziwym trenerskim kunsztem, by postawić swój zespół na nogi w ciągu 48 godzin. Bo właśnie tyle dzieli mecz trzeci od czwartego... A na kolejną porażkę Anwil pozwolić już sobie nie może. Czwarty mecz we Włocławku, w czwartek 19 maja o godzinie 17.50 - transmisja w Polsat Sport News.
   

Półfinał TBL, mecz nr 3
Anwil Włocławek - Rosa Radom  56:71 (8:23, 18:17, 12:22, 18:9)


Anwil: Jelinek 14, Andjusic 10, Tomaszek 9, Łączyński 8, Diduszko 5, Bristol 4, Stelmach 3, Skibniewski 2, Chyliński 1, Hanke 0, Dmitriew 0, Warszawski 0.

Rosa: Sokołowski 26, Thomas 13, Adams 11, Witka 6, Szymkiewicz 6, Zajcew 5, Jeszke 3, Hajrić 1, Zegzuła 0, Bonarek 0, Schenk 0.

Stan rywalizacji (do trzech zwycięstw): 2-1 dla Rosy