Antiga: Gdybyśmy wygrali Memoriał, bylibyśmy zbyt pewni siebie

Siatkówka
Antiga: Gdybyśmy wygrali Memoriał, bylibyśmy zbyt pewni siebie
fot. CyfraSport

W ostatnią sobotę maja polska reprezentacja rozpocznie w Japonii walkę o kwalifikację olimpijską. Tegoroczny Memoriał Huberta Jerzego Wagnera, stojący na wysokim poziomie, był doskonałym sprawdzianem przed ostatnią szansą zdobycia awansu do Rio. W tym roku w Krakowie zameldowały się Belgia, Bułgaria i Serbia. Z trzech meczów biało-czerwoni wygrali jeden – z reprezentacją Belgii (3:1). Francuz w wypowiedziach dla portalu Plusliga.pl ocenia szanse biało-czerwonych w Tokio.

- Nie ukrywam, że zaskoczyła mnie forma Serbów i Bułgarów. Zagrali naprawdę dobry turniej i pokazali, że są silnymi drużynami. Myślę, że byli zmotywowani rangą, jaką cieszy się Memoriał Wagnera, a także możliwością występów przed polską publicznością i grą przeciwko naszej ekipie – przyznał Stephane Antiga, trener reprezentacji Polski. – Cieszy mnie poziom tegorocznego memoriału i to, że mogliśmy sprawdzić się przeciwko tak silnym ekipom. Był to dla nas naprawdę dobry trening – dodał.

Szkoleniowiec biało-czerwonych nie załamuje rąk nad finalnym miejscem swojego zespołu, a z dwóch przegranych meczów stara się wyciągnąć jak najwięcej wniosków.
Myślę, że dużo bardziej niebezpieczna byłaby dla nas opcja, w której wszystkie mecze wygrywamy po 3:0, a potem w Tokio popadamy w  przesadną pewność siebie. W sytuacji jaką wykreował nam turniej w Krakowie musimy ciągle pracować, aby grać jeszcze lepiej i zapewnić sobie kwalifikację olimpijską.
Sztab szkoleniowy dokładnie przeanalizował grę Polaków i ustalił, które elementy wymagają natychmiastowej poprawy.
Przede wszystkim musimy popracować nad przyjęciem i serwisem, bo te elementy wykonywaliśmy słabiej niż pozostałe drużyny memoriału. Co do ataku, bloku i gry w obronie nie mam zastrzeżeń. Jestem zadowolony także z naszego przygotowania fizycznego. Każdego dnia pracujemy i będziemy pracować nad wyeliminowaniem wszystkich niedoskonałości, które nie pozwalają nam prezentować typowego dla nas poziomu.
Przed kwalifikacjami w Japonii pojawia się coraz więcej znaków zapytania: w jakiej formie będą Polacy i kto znajdzie się w wyjściowej szóstce. Niewiadomą jest też dyspozycja Mateusza Miki, który nie wystąpił w meczu przeciwko reprezentacji Serbii.
Na ten moment wyjściowa szóstka jaką mieliśmy okazję zobaczyć na Memoriale Wagnera, wydaje mi się najlepsza. Jeśli chodzi o Mateusza Mikę to widać, że wciąż nie jest on w najwyższej formie, a dodatkowo ciągle nie może sobie pozwolić na pełny wymiar ćwiczeń fizycznych. Mam nadzieję, że uda nam się przygotować go do gry w Tokio. Naszym zamiarem jest pełne wykorzystanie jego potencjału w ataku i na zagrywce, a mniejsze eksploatowanie go fizycznie.
Kolejną wątpliwość wzbudza dyspozycja Piotra Nowakowskiego wracającego do gry po całosezonowej absencji z powodu przepukliny międzykręgowej.
Piotrek w ataku zagrał naprawdę dobrze. Widać, że wraca do swojej formy, ale skuteczna gra w bloku może wymagać jeszcze trochę czasu. Musi wdrożyć się w treningi i w taktykę zespołu, jednak pracuje bardzo ciężko i na pewno w Japonii będzie pomocny.
Rywalizację o awans do Rio de Janeiro Polacy rozpoczną z wysokiego „C” – meczem z reprezentacją Kanady. Następnego dnia zmierzą się z reprezentacją Francji. Potem czeka ich dzień przerwy, a po nim starcie z azjatyckimi drużynami: Japonią i Chinami, a na zakończenie tej części mecz z Wenezuelą. Po kolejnym dniu przerwy na biało-czerwonych czekają ekipy, które mogą sprawić niespodziankę: Iran - prowadzony przez Raula Lozano, doskonale znanego polskim kibicom, a także Australia, niekryjąca swoich olimpijskich aspiracji.
W Tokio poza ekipami z czołówki, czekają na nas również drużyny potencjalnie słabsze niż te z którymi mierzyliśmy się w Krakowie. Trzeba jednak pamiętać, że turniej kwalifikacyjny rządzi się swoimi prawami i każda z drużyn będzie ogromnie zmotywowana, by sięgnąć po „bilet” do Rio. Dodatkowo liczyć się będą wszystkie punkty, dlatego tak ważna będzie regularność w grze. Musimy zagrać siedem równych meczów i znaleźć się w czołówce japońskiego turnieju. Możemy przegrać spotkanie z trudnym rywalem, ale nie możemy tracić punktów ze słabszymi drużynami – wyjaśnił Stephane Antiga – Mocni przeciwnicy w początkowej fazie kwalifikacji nie są dla nas problemem. Musimy być pewni, że zaczniemy dobrze i że utrzymamy tę formę do końca rozgrywek.  
W ciągu dziewięciu dni drużyny walczące o awans rozegrają siedem meczów. Kwalifikację olimpijską wywalczą cztery zespoły (w tym co najmniej jeden z Azji).
Taka ilość spotkań nie stanowi dla nas kłopotu, bo na Mistrzostwach Świata czy Pucharze Świata graliśmy tym samym systemem przez jeszcze dłuższy okres. Cieszy nas, że przed kwalifikacjami rozegramy jeszcze jeden mecz towarzyski, który pozwoli nam wyeliminować ostatnie niedoskonałości.

ch, Plusliga.pl
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze

Przeczytaj koniecznie