Podwójny mistrz olimpijski z Soczi potwierdził, że dostrzega różnice między nowym szkoleniowcem a Łukaszem Kruczkiem, który w marcu rozstał się z kadrą. - To widać po sposobie przygotowania zawodników do skoków. Trener przyniósł taki powiew świeżości, jeżeli chodzi o nasze myślenie o skokach narciarskich z technicznego punktu widzenia. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony i głęboko przekonany, że ta praca przyniesie pozytywne efekty - dodał.

 

Zauważył, że skoki stale ewoluują. - Zmienia się sprzęt, przepisy i my musimy wychodzić temu naprzeciw, zmieniać metody treningowe - zauważył Stoch.

 

Optymizmu u progu przygotowań nie brakuje też prezesowi PZN Apoloniuszowi Tajnerowi. - Myślę, że to będzie dobry, a nawet bardzo dobry sezon. Jestem pełen wiary. Pierwsze przesłanki już widać. Stefan Horngacher od początku kwietnia spotykał się z trenerami, zawodnikami, organizował sztaby szkoleniowe, przeprowadził testy. Kupiliśmy dla niego dwie platformy densometryczne, których do tej pory nie posiadaliśmy. Miały je reprezentacje Norwegii, Niemiec i Austrii. W efekcie skoczkowie są gotowi do podjęcia zadań - powiedział.

 

Skoczkowie, którzy mają już za sobą zgrupowania w Szczyrku i austriackim Hinzenbach, zostali podzielni na trzy kadry A (Horngacher - 8 zawodników), B (Roberta Mateja - 6) i C (Maciej Maciusiak - 5). Trenerem technicznym został Michal Doleżal, były skoczek i trener czeskiej reprezentacji. - Stefan Horngacher słusznie zażyczył sobie, żeby odpowiadać za wszystkie grupy, współpracę z SMS-ami w Szczyrku i Zakopanem oraz trenerami klubowymi - dodał prezes.

 

Przyznał, że nie ma obaw co do trafności wyboru następcy Kruczka. - Znamy jego pracę z niemiecką kadrą B. Ma ambicje, żeby realizować się z jednym z najlepszych zespołów na świecie, w którym jest potencjał sportowy. Jest osobą z zewnątrz, nową, chociaż znaną, a obce są mu relacje międzyludzkie, zwłaszcza te negatywne, które ostatnio bardzo przeszkadzały w rozwoju skoków. To jest gwarancja, że nasze skoki pójdą tam, gdzie jest ich miejsce. Cudów nie oczekujemy, ale możliwości naszych skoczków były większe - oznajmił Tajner.

 

Za realny cel sportowy w sezonie uznał wywalczenie medali indywidualnie i drużynowo w mistrzostwach świata.