Przemek Garczarczyk: Jak przygotować sie na rywala… o którym tak naprawdę wiadomo niewiele?

 

Sam Colonna: Trudno, ciężko… ale nikt nie powiedział, że życie trenera i zawodnika ma być łatwe. Andrzej Fonfara dla Smitha Jr jest kimś takim samym, jak dla Księcia był Glen Johnson. Można jednym zwycięstwem zrobić sobie nazwisko. Choćby z tych dwóch powodów, dla mnie i dla Andrzeja przygotowania są nawet cięższe niż przed walkami z pięściarzami, których znamy. Zapisanych w internecine jest tylko kilka rund Smitha Jr, więc trzeba było zasięgnąć opinii moich kolegów, którzy jego walki oglądali na żywo. To nie jest idealne rozwiązanie. Dla mnie Smith Jr to taka wersja Julio Cesara Chaveza Jr – tylko, że lepsza. Bo jest naturalnym półciężkim, naturalnym puncherem. I na pewno jest w lepszej formie fizycznej. Będzie ciekawa walka, bo mam wrażenie, że ekipa Smitha Jr tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy z tego, jak dobry jest Fonfara.

 

- Z tych fragmentarycznych wycinków walk Smitha Jr, z opinii ludzi, z którymi na jego temat rozmawiałeś – czego możemy oczekiwać 18 czerwca na ringu UIC?

 

Nie wiemy czego się spodziewać po Joe, kiedy walka będzie trwała dłużej, osiem czy dziesięć rund. Wiem, że ludzie którzy stoją za nim (Smith Jr jest promowany przez Joe DeGuardię z Nowego Jorku – przyp. PG) wkładają w niego dużo pieniędzy, więc muszą liczyć, że kasa im się zwróci. Czyli, że wygra z Fonfarą. Przygotowując się na Smitha Jr. mam w Chicago czterech sparingpartnerów, z których każdy spędza w ringu z Andrzejem nie więcej niż dwie rundy. Fonfara widzi przed sobą tylko świeżych i pełnych sił, walczących na pełnych obrotach. To jest odpowiedź na jedną z rzeczy, które wiemy o naszym rywalu – że zaczyna bardzo szybko, idzie do przodu od pierwszej rundy. Tak jakby to była jego ostatnia wieczerza. Smith ma mniej walk , a więcej nokautów niż Andrzej. Nie ma zmiłuj. Nam to pasuje.

 

Jak Andrzej reaguje na takie, nieco “w ciemno”, przygotowania? W wywiadach mówi wszystko… co powinien: szacunek dla rywala, nie biorę go lekko, itd, itp. A na treningowym ringu?

 

Andrzej zawsze zostawia sobie coś ekstra na walka, na treningach, nigdy nie bije na 100 procent. To wiemy. Wolę go takim, niż odwrotnie. To, o czym mówiłem poprzednio – dlatego zawsze ma przed sobą świeżych sparingpartnerów. Doskonale wiedzą, za co im płacimy. Mentalnie, bo rozumiem , że o to pytasz, Andrzej, im bliżej do walki, tym bardziej jest gotowy. Dla niektórych konferencje prasowe, kamery, wywiady to przeszkoda, to ich rozprasza. Andrzeja odwrotnie – to napędza, motywuje. Do tego dochodzi fakt, że on już to wszystko przechodził. On to lubi.

 

Czy zgodzisz się z moją opinią, że waga półciężka to obecnie najmocniej obsadzona kategoria wagowa? Kowaliow, Stevenson, Fonfara, Ward, Beterbijew, Braehmer, Alvarez – żeby wymienić tylko tych najbardziej znanych. Co to oznacza dla Fonfary?

 

Oznacza to dla Andrzeja, że chętnych do tytułu jest tak wielu, że nie ma możliwości na wpadkę. Jedna pomyłka, potknięcie ze Smithem Jr i wypadasz z elity. Fonfara to wie. Półciężka ma wielu pięściarzy, którzy są idealnie przystosowani do walki w tej kategorii wagowej. Tak, jak Gołowkin w wadze średniej… tylko, że tam GGG nie ma rywali, a tutaj lista jest długa. I jeszcze jedno – z tych wszystkich, których wymieniłeś, Andrzej jest najmłodszy.

 

Plan na ostatnie 18 dni przed walką?

 

Sparingi kończymy na początku przyszłego tygodnia. To były długie, dłuższe niż zwykle przygotowania, bo termin walki się zmienił – był obóz w Kalifornii, w Teksasie, zaraz po nim sparingi. Jak zwykle, ponad dziesięć tygodni ciężkiej pracy. Fonfara to lubi, jego organizm tego potrzebuje. Walczymy w Chicago, przed naszą widownią. Nie ma innej opcji niż zwycięstwo.