Poniedziałkowy sparing z Litwą był ostatnim naszej kadry przed Euro 2016. Remis rzeczywiście może niepokoić. Litwa, jak twierdzi jej selekcjoner, to poziom drugiej ligi polskiej. Zakładano, że będzie dla nas chłopcem do bicia - idealnym rywalem, by spuścić ciśnienie przed Euro. Niestety, kadrowicze nie potrafili tego potwierdzić na boisku.

Najważniejszą wiadomością przed meczem był natomiast fakt, że Adam Nawałka dał odpocząć Robertowi Lewandowskiemu. Nasza największa gwiazda, król strzelców minionego sezonu Bundesligi, nie zagrał z Litwą ani minuty. Owszem, można całe to niepowodzenie zrzucić na jego absencję - wszak Polacy oddali w meczu tylko jeden celny strzał - ale uważni kibice wiedzą, że na tożsamość reprezentacji Polski składa się o wiele więcej niż tylko sam jeden Lewandowski.

Niemcy uznali jednak, że bez niego nasza kadra jest rywalem zupełnie niegodnym. Pozbawionym siły ognia... Chyba już zapomnieli, że to wcale nie Lewandowski strzelał im gole 11 października 2014 roku, kiedy przegrali na Stadionie Narodowym 0:2.