Walne Zgromadzenie Delegatów odbywa się w Warszawie za zamkniętymi drzwiami.

Zamieszanie w trakcie zjazdu jest spore. Były sekretarz generalny związku Lemek nie został dopuszczony, ponieważ nie przedstawił zaświadczenia o niekaralności. Problemy miał także Kasprzyk, któremu zarzucono, że nie może być jednocześnie prezesem PLPS i kandydatem na szefa federacji. Chciał on natychmiast złożyć rezygnację z tej pierwszej funkcji, ale prawnik czuwający nad prawidłowym przebiegiem zjazdu, zapewnił, że nie ma takiej potrzeby i może to zrobić, gdy zostanie ewentualnie prezesem federacji. W kuluarach od początku mówiło się najczęściej o dwóch nazwiskach - byłym zawodniku, a później m.in. menedżerze reprezentacji, prezesie Mazowiecko-Warszawskiego Związku Piłki Siatkowej Romanie oraz o prezesie Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej S.A Kasprzyku, który dostał nominację obecnego zarządu PZPS.Po przerwie każdy z kandydatów będzie miał 20 minut na przedstawienie swojego programu i przekonanie delegatów do swojej osoby. Później będą pytania z sali oraz wybory. Wyniki powinny być znane za ok. dwie godziny. Nietypowy jest termin zjazdu, w trakcie reprezentacyjnego sezonu. Najczęściej w związku władze zmieniają się po igrzyskach, czyli docelowej imprezie czterolecia. W statucie PZPS jest jednak zapisane, że wybory muszą się odbyć do 15 czerwca. Obecnie związkiem kieruje Paweł Papke. Zrezygnował on jednak z ubiegania się o kolejną kadencję.

 

Władzę objął, zgodnie z wolą zarządu, w lutym 2015 roku, po rezygnacji z tego stanowiska Mirosława P., zatrzymanego trzy miesiące wcześniej przez CBA pod zarzutem korupcji związanej z organizacją MŚ siatkarzy w Polsce. W grudniu 2015 Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa akt oskarżenia wobec P., byłego wiceprezesa Artura P. oraz szefa firmy ochroniarskiej, który miał im wręczyć milion złotych łapówki. Całej trójce grozi do 12 lat więzienia.