EURO Kołtoń: Boniek broni „Lewego” jak... lew

Piłka nożna
EURO Kołtoń: Boniek broni „Lewego” jak... lew
fot. Cyfrasport

„Jak chcecie rozmawiać o Robercie Lewandowskim, to wychodzę ze studia” - wypalił prezes PZPN, Zbigniew Boniek do Marcina Feddka na antenie Polsatu Sport. Boniek broni „Lewego” jak... lew, mówiąc między innymi: „Ze swojego doświadczenia wiem, że prawdziwy napastnik strzela od trzeciego meczu turnieju”.

Zbigniew Boniek ma doświadczenie trzech Mundiali. W pierwszym - w Argentynie w 1978 roku - w dwóch pierwszych spotkaniach wchodził tylko w końcówce. W trzecim zagrał od początku i strzelił dwa gole Meksykowi. W kolejnym turnieju - w Hiszpanii w 1982 roku - w dwóch pierwszych spotkaniach z udziałem „Zibiego” padły dwa bezbramkowe remisy. W trzecim wygraliśmy 5:1, a Boniek strzelił gola i jeszcze dograł dwie bramki.

Prezes o kapitanie: „Na treningach świetnie dysponowany. Genialny zawodnik”

Czy mecz z Ukrainą na Stade Velodrome w Maryslii będzie spotkaniem przełomowym dla Roberta Lewandowskiego, jeśli chodzi o jego dorobek strzelecki na EURO 2016? Boniek w niedzielę w La Baule powiedział: „Oglądam Roberta na treningach i widzę, że jest świetnie dysponowany. To zawodnik genialny. A o meczach szkoda gadać – pracuje dla drużyny”. Powiem nawet więcej – Lewandowski haruje dla drużyny. Może powinien trochę ograniczyć negatywne gesty, jak na Stade de France po jednym z wyborów Arkadiusza Milika. Frustracja nikomu nie jest potrzebna – ani kapitanowi reprezentacji Polski, ani tym bardziej jego kolegom.

Na razie nie jest to turniej wielkich gwiazd. Praca to za mało, aby kreować Cristiano Ronaldo, Zlatana Ibrahimovica, czy Lewandowskiego na gwiazdę mistrzostw Europy. Tyle, że totalnie rozczarowuje tylko Portugalczyk. CR7 potrafi nawet nie oddać koszulki rywalowi, wyraźnie go lekceważąc. W kolejnym spotkaniu – dla ratowania swojego wizerunku – zgadza się na selfie z kibicem, który wtargnął na murawę. Jednak generalnie po jego minach widać, że turniej – przynajmniej na razie – wyraźnie mu nie idzie. A cała drużyna robi wszystko, aby to Cristiano Ronaldo strzelał jak najwięcej. Z każdej pozycji – nawet z tej kompletnie nieprzygotowanej. Z Lewandowskim sprawa wygląda inaczej. Pracuje, biega, walczy, schodzi na boki, pokazuje się do gry. Z dwoma, a czasami trzema reprezentantami Irlandii Północnej w jednym momencie miał bardzo trudno. Z Niemcami z reguły walczył jeden na jeden, ale Matsa Hummelsa i Jerome'a Boatenga nadzwyczaj trudno ograć, o czym „Lewy” przekonuje się na co dzień, a przekonał się także we Francji.

Lubański: „Jestem przekonany – jako były napastnik – że Robert sam się rozlicza z goli”

W „Kickerze” znajduję tekst o Boatengu. Zatytułowany „Boateng – boss i bastion”. Jerome powiedział reporterowi z Monachium, Karlheinz Wildowi: „Lewy przyznał, że dobrze grałem i gratulował mi”. Na pamiątkę starcia z klubowym kolegą Boateng zabrał ze Stade de France koszulkę z Białym Orłem i numerem dziewięć. Tekst ozdabia zdjęcie walki obu zawodników i podpis: „Klasa światowa kontra klasa światowa”. Nawet napastnik klasy światowej musi jednak zacząć strzelać, aby wspominał turniej we Francji z sympatią. Ekspert Polsatu Sport, Włodzimierz Lubański – rekordzista naszej drużyny narodowej jeśli chodzi o liczbę goli (45 w 78 spotkaniach) – mówi: „Robert pracuje - tego nikt mu nie odbiera. Tyle, że sam – jestem o tym przekonany jako były napastnik – rozlicza się z bramek. Nie media, nie kibice go rozliczają – to znaczy oni też, ale on sam się rozlicza. Ja sam wkurzałem się, jak nie miałem sytuacji. Robert na pewno też się wkurza...”. Miejmy nadzieję, że w Marsylii będzie radosny wieczór „Lewego”!

Roman Kołtoń z Francji, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze