Kariera Mike Tysona to jedna wielka sinusoida. "Iron Mike" miał w swoim życiu momenty wielkie, jak mistrzowskie walki z Larrym Holmesem, Frankiem Bruno czy Trevorem Berbickiem, gdy po raz pierwszy założył pas na swoje biodra, ale także skandaliczne. To on skompromitował się na gali w Tokio, gdy stracił mistrzostwo na rzecz Jamesa Douglasa, a na zawsze zapamiętany będzie ze względu na ugryzienie w ucho Evandera Holyfielda.

Nikt nie odbierze jednak sławy, jaką dały Tysonowi wielkie walki i piękne nokauty, szczególnie w pierwszych latach kariery. 30 czerwca 1966 roku nikt nie spodziewał się jednak, że na Brooklynie w Nowym Jorku właśnie przychodzi na świat człowiek, który odmieni raz na zawsze świat boksu. Tyson dorastał w bardzo trudnych warunkach, w świecie zdominowanym przez narkotyki i przemoc. Także Mike dał się wciągać w niebezpieczne życie, z którego wyciągnął go na szczęście Cus D'Amato.

To właśnie legendarny trener wlał w Tysona wiarę we własne umiejętności i dał mu dach nad głową wraz z warunkami do trenowania. I to mimo tego, że młody chłopak miał bardzo trudny charakter. D'Amato nie zobaczył jednak wielkich triumfów swojego podopiecznego, bowiem zmarł rok przed tym, jak Tyson zdobył pierwsze mistrzostwo świata wagi ciężkiej w wieku 20 lat.

W pierwszych obronach mistrzowskiego pasa rywale "Żelaznego Mike'a" padali jak muchy w pierwszych minutach pojedynków. Jego przeciwnicy byli przerażeni agresją Tysona w ringu, a także jego siłą ciosu. Bardzo szybko chłopak z Brooklynu dorobił się rekordu 36-0 i był na szczycie. Został z niego jednak brutalnie zrzucony przez Jamesa Douglasa podczas wizyty w Tokio. Kilka miesięcy później kariera Tysona zawisła na włosku, bowiem kłopoty z prawem skończyły się dla niego więzieniem.

Zza kratek Tyson wyszedł w 1995 roku... ale już nigdy nie przypominał dawnego pięściarza. Mimo tego, że ponownie sięgnął po mistrzostwo świata, to widzom bardziej zapadły w pamięć skandaliczna porażka z Evanderem Holyfieldem czy brutalny nokaut, który zafundował mu Lennox Lewis. Tyson zakończył karierę, przegrywając przez techniczny nokaut z Kevinem McBridem...

Po zakończeniu kariery Amerykanin miał ogromne problemy z płynnością finansową, do czego przyczynili się jego szemrani znajomi czy promotor Don King. Tyson wyszedł jednak na prostą dzięki znanemu nazwisku i grze w filmach między innymi "Kac Vegas". Czy po pięćdziesięciu latach może być zadowolony ze swojego żywota? Na pewno ma czego żałować, ale na świecie nie ma chyba przedstawiciela świata boksu, którego znaliby wszyscy ludzie na kuli ziemskiej.

Wszystkiego najlepszego, Mike!