Początek starcia był całkiem intensywny - już pod koniec pierwszej rundy Williams trafił przeciwnika, którego od liczenia uratowały... liny. - Teoretycznie można uznać je za trzeci punkt podparcia i to jest kwestia interpretacji, czy sędzia to uzna, czy tego nie uzna. W tym przypadku nie uznał - powiedział komentujący walkę Janusz Pindera.

Mimo braku nokdaunu to właśnie Williams miał przewagę. Z czasem walka stawała się coraz bardziej nieczysta, obaj zawodnicy ścierali się głowami, bardzo często klinczowali, przez co od czwartej rundy Corcoran musiał borykać się z rozcięciem łuku brwiowego. Walczył ambitnie i starał się odrabiać straty, lecz na tle nieco lepiej wyszkolonego rywala wypadał słabiej. W ósmej rundzie sędzia odebrał mu punkt za atak poniżej pasa.

Zwycięstwo Williamsa na punkty było niepodważalne, więc w końcówce Corcoran ruszył do śmielszego ataku. Niestety dla niego za bardzo się odkrył, co wykorzystał Walijczyk, posyłając go na deski. Po kilkudziesięciu sekundach i wielu uderzeniach sędzia przerwał walkę.

Williams obronił pasy mistrza Wielkiej Brytanii i Wspólnoty Brytyjskiej w kategorii super półśredniej.

Wynik walki:

Liam Williams pokonał przez techniczny nokaut w jedenastej rundzie Gary'ego Corcorana.