Kajetan Listkiewicz: Po zwycięstwach w dwóch pierwszych setach, wydawało się, że „Biało-Czerwoni” pewnie zmierzają po drugą wygraną na igrzyskach, ale Irańczyków stać było na odrobienie strat.  Co Pana zdaniem mogło mieć wpływ na postawę naszej drużyny i przebieg meczu?

 

Wojciech Drzyzga: Uważam, że scenariusz jaki rozegrał się w tym meczu nie jest w siatkówce rzeczą nową. Z całą pewnością nasz zespół pokazał dwa oblicza i można powiedzieć, że rozegraliśmy dwa mecze w jednym. Trzeba zauważyć, że w dwóch pierwszych setach Irańczycy zagrali bardzo słabo jak na swoje możliwości. Skuteczną bronią okazała się zagrywka, ale dużo punktów zdobyliśmy też po indywidualnych błędach Irańczyków. Forma przeciwnika rosła w miarę upływu czasy i tego należało się spodziewać. Chyba zabrakło nam opanowania i zimnej głowy w końcówce trzeciego seta. Pozwoliliśmy wrócić Iranowi do gry i niewiele brakowało, żeby kosztowało nas to utratę cennych punktów.  Trzeba się cieszyć ze zwycięstwa bo Iran to przeciwnik z którym ciężko nam się gra. Osobiście jestem zadowolony z postawy naszej drużyny, widzę progres i uważam, że w wielu aspektach zrobiliśmy krok naprzód. Trochę martwi mnie ławka rezerwowych i forma potencjalnych zmienników, ale wierze, że na igrzyskach każdy da z siebie wszystko.

 

Po zakończeniu meczu reprezentanci Polski nie kryli radości. Czy zwycięstwo w takich okolicznościach może mieć wpływ na atmosferę w zespole?

 

Zwycięstwo zawsze buduje dobrą atmosferę w drużynie. Ważne, żeby trzymać się planu i realizować założenia. Każdy kolejny mecz będzie bardzo ważny bo droga do strefy medalowej nie jest długa. Nie obawiam się, że nie wyjdziemy z grupy, ale musimy walczyć o zajęcie jak najwyższej lokaty.

 

To było wymagające spotkanie i zawodnicy mają prawo czuć się zmęczeni. Czy Pana zdaniem mecz z Iranem może mieć negatywny wpływ na formę naszej drużyny?

 

To nie jest turniej, który mógłby w znaczący sposób osłabić zawodników. Meczów nie gra się codziennie i jest czas na regeneracje. Najważniejsze jest zwycięstwo, bo to właśnie wygrywanie pozwala zapomnieć o trudach drogi, którą się przeszło i pomaga podładować baterie przed kolejnymi wyzwaniami.

 

Kolejnym przeciwnikiem na drodze do ćwierćfinału będzie bardzo dobrze spisująca się w tym turnieju Argentyna. Czego możemy spodziewać się po tym spotkaniu?

 

Rzeczywiście Argentyna gra nadzwyczaj dobrze, ale my na pewno nie powinniśmy czuć się gorsi. Zapowiada się zacięty mecz bo Argentyńczycy grają podobnie do nas – lubią szybkie i dynamiczne akcje. Dobrze grają skrzydłami, mają opanowane przyjęcie i świetnego rozgrywającego, ale brakuje im klasowych atakujących.  Zwycięstwo z Rosją z pewnością dodało im skrzydeł, ale już od bardzo dawna nie wygrali z nami na ważnym turnieju i oby nie zmieniło się to na tegorocznych igrzyskach.