Łyczbińska, jedyna Polka w tej broni, zmagania rozpoczęła od pojedynku w 1/16 finału z wyżej notowaną Niemką Carolin Golubytskyi. Zawodniczka KU AZS-UAM Poznań w światowym rankingu jest 38., a jej niemiecka rywalka - 15.

 

Od początku pojedynku to jednak debiutująca w igrzyskach Polka dominowała. Prowadziła 2:0, 5:1, 7:3 i kontrolowała wydarzenia na planszy. Łyczbińska wykorzystywała większy zasięg ramion i świetnie najpierw parowała, a później kontrowała ataki Niemki, prywatnie żony wybitnego przed laty florecisty ukraińskiego Serhija Gołubickiego. Skończyło się 14:9.

 

"Świetna walka Hani, a to nie ona była faworytką. Golubytskyi to wicemistrzyni świata z 2013 roku, doświadczeniem bije Łyczbińską na głowę. Spokojem, pewnością to jednak nasza zawodniczka górowała nad przeciwniczką. Była skoncentrowana, wygrała bardzo pewnie" - powiedział PAP Konopka.

 

Niemka na początku walki przewróciła się i lekarz musiał jej udzielić pomocy. Ból kolana sprawił, że pojedynek później jeszcze raz został przerwany na kilka minut. Po walce Golubytskyi zdradziła, że już w trakcie pierwszej przerwy jej fizjoterapeuta doradzał jej przerwanie walki, ale ona za wszelką cenę chciała ją dokończyć. Badania w szpitalu wykazały uszkodzenie więzadła w kolanie.

 

Pojedynek o awans do ćwierćfinału Polki z Włoszką zaczął się od trafienia Łyczbińskiej, ale był to jedyny moment, gdy prowadziła z utytułowaną rywalką. Di Francisca wyprzedzała jej ataki i stopniowo budowała przewagę.

 

"Hania pokazała +ząb+, nie dała się zdominować, nie przegrała przed wyjściem na planszę. Gdyby zwyciężyła, byłaby sensacja, której jednak dziś chyba jeszcze nie mogliśmy oczekiwać. Di Francisca pewnie awansowała do półfinału, więc już jest o krok od medalu. Moim zdaniem jest nawet główną kandydatką do złota, bo przygotowaniom do igrzysk poświęciła cały sezon, zrezygnowała nawet ze startów w drużynie, której nie ma w programie igrzysk w Rio" - zaznaczył prezes PZS.

 

Jak dodał, na tle jednej z najlepszych florecistek globu widać, że Łyczbińska zrobiła postępy. "Mam nadzieję, że dystans od najlepszych uda się jej systematycznie zmniejszać" - podsumował.

 

Di Francisca, czterokrotna indywidualna medalistka mistrzostw świata, w tym złota z 2010 roku, oraz czterokrotna mistrzyni kontynentu, w półfinale (godz. 22.30) walczyć będzie z Tunezyjką Ines Boubakri. Drugą parę na tym etapie rywalizacji tworzą Rosjanki - wiceliderka klasyfikacji florecistek Inna Derigłazowa i czwarta w niej Aida Szanajewa.