Było blisko, ale się nie udało. Starałem się, ale zawodnik z Azerbejdżanu był chyba lepiej przygotowany na zdobycie tego krążka ode mnie. Przynajmniej na to wychodzi – powiedział zawodnik AZS AWF Warszawa.

 

Paziński już przed wyjazdem zapowiadał, że chciałby stanąć na podium i swoje szanse oceniał dosyć wysoko. - Jest rozczarowanie. Bardzo chciałem. To byłoby takie podsumowanie mojej kariery. 20 lat trenowałem, żeby znaleźć się w tym miejscu. Mozolny trening, w tempie żółwia wywalczona kwalifikacja, dodatkowo jestem zły na siebie, bo to trzecie duże zawody, w których przegrywam z tym samym zawodnikiem. Chyba zatrudnię jakiegoś statystyka, żeby mi podpowiedział, co gdzie i jak się bronić i następnym razem będę znacznie lepiej przygotowany” - zapowiedział.

 

Teraz wprawdzie także wiedział jak walczyć. Miał wszystko dokładnie nakreślone i wiedział, co ma robić, ale się nie udało. - Byłem bardzo dobrze przygotowany, jedno broniłem, ale z drugiej strony mnie zaskoczył. A jak zaczyna się gonienie, to zawsze jest trudno. Tym razem mi się nie udało. Czasem tak się w sporcie składa, że nie można przeskoczyć tego, co prezentuje przeciwnik – dodał.

 

Paziński jeszcze nie zadecydował, czy to koniec jego kariery, czy też będzie chciał jeszcze kilka lat powalczyć. - Mam w swoim życiu trzy sprawy, którymi się zajmuję – sportem, ponadto jestem nauczycielem wychowania fizycznego w szkole podstawowej w Starych Babicach oraz instruktorem taekwondo na Bielanach. Od 1 września zaczynam normalną pracę. Muszę się zastanowić, czy chcę nadal uprawiać sport – przyznał.

 

Polacy w Rio wywalczyli 10 medali, a impreza potrwa do niedzieli.