Przez ponad dziesięć ostatnich lat pan Ryszard reprezentował C-klasowy Grom Kraków, jednak w tym sezonie kibice będą musieli przywyknąć do jego braku. Nie oznacza to wcale, że znudziła mu się gra w piłkę. Klubowy lekarz po prostu... nie podbił jego karty zdrowia, która jest niezbędna do występów na boisku - wytłumaczył prezes Gromu, Tomasz Hawryluk.

Wbrew pozorom zdrowie wiekowemu bramkarzowi wciąż jednak dopisuje. Nie zamierza kończyć ze swoją pasją, więc zdecydował się na... transfer do występującej w lidze oldbojów Victorii Kobierzyn. Kacysz miał podczas swojej kariery wiele szczęścia - przez blisko siedemdziesiąt lat spędzonych na boisku omijały go poważne kontuzje. Wielokrotnie jednak przyznawał, że swojego końskiego zdrowia wcale nie upatruje w idealnej diecie i wstrzemięźliwości.
Ryszard wielokrotnie grał z nami w oldbojach, niemal po każdym meczu był częstowany kiełbasą z grilla i piwem. Nigdy nie odmawiał, a czasem nawet zapalił fajeczkę. Piłka to dla niego sama radość, wiele razy jechał na mecz nawet prosto po całej dobie spędzonej w pracy!
Pan Ryszard jest bardzo niski jak na bramkarza, bo ma zaledwie 167 cm wzrostu, czyli mniej więcej tyle co... Lionel Messi. Mimo 80 lat na karku wciąż jednak potrafi zaimponować skocznością i refleksem, do dziś zaś wspomina, że warunki fizyczne zamknęły mu drogę do Wisły Kraków.

Kolegów z zespołu wcale nie traktuje z wyższością, lecz prosi ich o nazywanie siebie "Rico". Czy rekordowy transfer najstarszego czynnego gracza w Polsce okaże się strzałem w dziesiątkę?
Życzymy mu powodzenia i wielu pomyślnych interwencji w barwach Victorii.