- Po zmianie otoczenia i drużyny czuję się bardzo dobrze. Można powiedzieć, że „dostałem skrzydeł”. Teraz już wiem, że potrzebowałem takiej zmiany. W zespole fajnie mnie przyjęto, dobrze trenujemy. Jest dobra atmosfera, a przecież to jest najważniejsze – mówi Nikołaj Penczew, który już przed poprzednim sezonem nosił się z zamiarem odejścia z Rzeszowa.


- W tym ostatnim sezonie w Asseco Resovii nie byłem w najlepszej formie – mówi Penczew i dodaje. - Straciłem trochę kilogramów i czułem się słaby. Wówczas przyjechałem do Rzeszowa na dwa dni przed inauguracją ligi, niemal prosto z mistrzostw Europy z problemami zdrowotnymi, które się trochę za mną ciągnęły. Teraz czuję się już zupełnie inaczej i zdecydowanie lepiej. Miałem miesiąc przerwy na samodzielne przygotowanie. Dużo pracowałem na siłą i wytrzymałością. Może ludzie nie widzą tej różnicy, ale teraz naprawdę bardzo dobrze się czuję - taki lekki, dynamiczny itd. Miałem czas wolny na odpoczynek, regenerację i pracę, a to jest dla mnie najważniejsze – mówi Bułgar, którego w Bełchatowie podobnie jak miało to miejsce w Rzeszowie czeka duża rywalizacja o miejsce w szóstce.

 

- W Skrze jest dużo młodych zawodników i jest bardzo dobra atmosfera. W takich warunkach taka konkurencja na przyjęciu dopinguje cię tylko do jeszcze lepszej pracy na treningach. Każdemu z nas na korzyść wyjdzie zdrowa rywalizacja nie tylko na przyjęciu, ale też na innych pozycjach – stwierdza Nikołaj Penczew.