Oczywiście wejście w dorosłą siatkówkę nierzadko bywa bolesne, trudne, długie, ale warto będzie kontrolować co dzieje się z naszym utalentowanym rocznikiem. Kilka dni temu Ireneusz Mazur mówił, że często utalentowany junior potrzebuje dwóch-trzech lat, aby w pełni rozwinąć się i znaleźć miejsce w dorosłej siatkówce. Wiele zależy jednak od klubowych trenerów, działaczy i samych zawodników.

 

Dołącza do gwiazd


Cieszyć może, że chłopcy którzy w swoim roczniku w ostatnich trzech latach byli niepokonani, grać będą w większości w klubach stawiających na młodzież, gdzie presja wyniku jest nieco mniejsza. Najtrudniejsze zadanie będzie miał Mateusz Masłowski, który dołączył do Asseco Resovii Rzeszów, klubu który akurat chce wygrywać na każdym froncie. W dodatku Masłowski będzie na razie uczył się i podpatrywał Damiana Wojtaszka, który był ostatnio w kręgu zainteresowań selekcjonera reprezentacji Polski.


Do silnego klubu dołączył także Szymon Jakubiszak, który będzie trenował pod okiem Andrei Anastasiego w Lotosie Treflu Gdańsk. W dodatku gwiazdą w tym zespole jest mistrz świata Mateusz Mika, więc dla młodziutkiego przyjmującego będzie to idealny partner w treningu. Mam zresztą nadzieję, że wszyscy złoci juniorzy za cel postawią sobie naśladowanie i szybkie rywalizowanie z największymi gwiazdami PlusLigi.

 

Uczeń Zagumnego


Mocny juniorski zaciąg będą mogli oglądać kibice w Radomiu. Występować będą tam dwaj utalentowani chłopcy – Jakub Ziobrowski, podstawowy atakujący drużyny kadetów i juniorów oraz Tomasz Fornal, wraz z Bartoszem Kwolkiem trzymający przyjęcie w drużynie młodych biało-czerwonych. Ten ostatni za to dołącza do innego mistrza świata juniorów, ale z 1997 roku, kończącego reprezentacyjną karierę Pawła Zagumnego. Pod skrzydłami Jakuba Bednaruka i z takim rozgrywającym Kwolek powinien szybko czynić postępy. To wszak MVP ostatnich mistrzostw Europy juniorów.


Innego znakomitego nauczyciela będzie miał kapitan naszych juniorów Jakub Kochanowski. On występować będzie w AZS Olsztyn, gdzie trenerem jest Andrea Gardini. Dla młodziutkiego środkowego bloku nie może być chyba lepszego wzoru niż trzykrotny mistrz świata, uważany za jednego z najlepszych na tej pozycji właśnie w latach 90.

 

Grać, grać, grać...


Wreszcie w MKSie Będzin o miejsce w składzie rywalizować będą Łukasz Kozub i Dawid Woch. Ten pierwszy liczy przede wszystkim na minuty na parkiecie, ogranie, bo to dla rozgrywającego najważniejsze – u Stelio DeRocco będzie musiał rywalizować z Amerykaninem Jonahem Seifem, który jest tylko trzy lata starszy od Polaka. Mam więc nadzieję, że Kozub dostanie swoje szanse. Woch z kolei to najmłodszy środkowy w składzie z Będzina, ale ostatni zespół poprzedniego sezonu musi być nastawiony na promowanie młodych, a niekoniecznie tylko wynik poszczególnych spotkań.


Dodajmy, że w drużynie trenera Sebastiana Pawlika było jeszcze czterech młodszych kolegów, którzy nadal kontynuować będą naukę w SMS Spała: Łukasz Rajchelt, Damian Domagała, Norbert Huber i Sławomir Busch. Dla nich jest jeszcze czas na dalszą naukę.


Mamy więc nowych ośmiu zawodników w PlusLidze, ale w przeciwieństwie do niektórych obcokrajowców, Ci zasługują na grę, a przede wszystkim mądre prowadzenie w trakcie sezonu, treningi, naukę i wsparcie, kiedy zniechęcą się, będą mieli trudniejsze chwile. W ostatnich latach z kolejnych roczników zdobywaliśmy dla reprezentacji pojedynczych zawodników. I to też był sukces. Ilu z tych mistrzów Europy przebije się za kilka lat do aktualnej reprezentacji?

Mistrzowie Europy juniorów:


Rozgrywający: Łukasz Kozub (MKS Będzin), Łukasz Rajchelt (SMS PZPS Spała, rocznik 1999)


Atakujący: Jakub Ziobrowski (Cerrad Czarni Radom), Damian Domagała (SMS PZPS Spała)


Środkowi: Jakub Kochanowski (AZS Olsztyn), Norbert Huber (SMS PZPS Spała), Dawid Woch (MKS Będzin)


Przyjmujący: Tomasz Fornal (Cerrad Czarni Radom), Bartosz Kwolek (AZS Politechnika Warszawska), Sławomir Busch (SMS PZPS Spała), Szymon Jakubiszak (Lotos Trefl Gdańsk)


Libero: Mateusz Masłowski (Asseco Resovia Rzeszów).