Manaudou po raz pierwszy podniósł temat zmiany dyscypliny już w marcu, ale nikt nie brał na poważnie jego słów, tym bardziej, że Francuz przygotowywał się do igrzysk w Rio. W Brazylii 26-letni pływak był bardzo blisko powtórzenia życiowego sukcesu z Londynu, gdzie sięgnął po złoty medal. Zabrakło mu jednak do tego jednej setnej sekundy. Na drugim stopniu podium stawał jeszcze w Kraju Kawy jeden raz, wraz ze sztafetą 4x100 metrów.

Zaraz po igrzyskach francuski pływak udał się na króki odpoczynek, by już kilka tygodni później ruszyć do pracy wraz z francuskim klubem piłki ręcznej Aix-en-Provence. Co ciekawe nie jest to żaden amatorski zespół, tylko poważna drużyna występująca na drugim poziomie rozgrywek we Francji! Manaudou musiał wywrzeć na włodarzach klubu spore wrażenie, skoro rozpoczął treningi z pierwszym zespołem.

Manaudou przesłał również agencji AFP oświadczenie, w którym wyjawił powody swojej decyzji. - Jestem bardzo dobry w tym sporcie, a do tego mam szczęście, bo w genach dostałem wysoki wzrost. Nie wiem czy będę piłkarzem ręcznym przez dwa, cztery, a może osiem lat, ale jeśli dostanę choć jedną szansę zaprezentowania swoich umiejętności, to będzie dla mnie wielki dzień - napisał 26-latek.

Brat słynnej Laure Manaudou trenował piłkę ręczną przez dziesięć lat, zanim poświęcił się na dobre karierze pływackiej. Złoty medalista olimpijski nie odwiesza jednak czepka na zawsze i zostawia sobie furtkę do powrotu na basen. - Nie chcę podejmować radykalnych decyzji - stwierdził Manaudou.