Tak jak Polak i Węgier to dwa bratanki, tak Orlen Wisła i Veszprem, to dwie zaprzyjaźnione drużyny, ale tylko poza boiskiem. Na parkiecie toczą ciężkie boje, których płocczanie nie muszą się wstydzić. Rywale jeszcze w Orlen Arenie nie zwyciężyli. Przed rokiem, w 1. kolejce LM, mecz w Płocku zakończył się remisem 27:27, a w sezonie 2013/2014 w TOP 16 gospodarze wygrali 34:33.

 

Finaliści Final Four z ubiegłego sezonu, w tej edycji rozgrywek, w 1. kolejce zremisowali z Flensburg-Handewitt 24:24, przed tygodniem pokonali Kadetten Schaffhausen 32:28. Płocczanie przegrali obydwa pojedynki, z Barceloną 23:28 i z Paris Saint- Germain 30:33.

 

Sobotnie spotkanie bardzo dobrze rozpoczęli płocczanie, którzy w 4. min prowadzili 2:1, dzięki znakomitym obronom Rodrigo Corralesa. Chwilę potem zaczął bronić Mirko Alilovic i w 8. min, po trzech golach Arona Palmarssona, goście wyszli na prowadzenie 5:3. Gospodarze szybko zwarli szyki, grali uważnie w obronie, udanie interweniował Corrales i grając w osłabieniu, w 13. min doprowadzili do remisu 6:6, a chwilę później, wyszli na prowadzenie.

 

Na trybunach panowała przyjazna atmosfera, ale na parkiecie była niesamowita walka, w której płocczanie radzili sobie bardzo dobrze. Nie mając tylu gwiazd w składzie, co rywale, płocczanie dotrzymywali gościom kroku. Piłkarze obu drużyn stworzyli bardzo dobre widowisko, szkoda, że długimi momentami na parkiecie nie było żadnego Polaka, sami cudzoziemcy.

 

W dwóch poprzednich meczach LM płocczanie nieźle radzili sobie w pierwszej połowie, drugą oddając rywalom. Teraz zapowiadało się podobnie. W 33. min Veszprem prowadził 15:13, ale w 38. min Wisła miała na koncie 17 goli, a goście nadal 15. Trener mistrza Węgier wziął czas, ale dopiero po rzucie karnym goście zdołali zdobyć kontaktowego gola, a potem po rzucie Renato Sulica, wyrównali. Po kwadransie drugiej połowy płocczanie prowadzili 20:19, ale musieli uważać, by nie popełniać błędów, bo każdy z nich goście zamieniali na bramkę.

 

W 51. min gospodarze prowadzili 24:23, ale Marko Tarabochia został ukarany dwuminutową karą. Po jej zakończeniu lepsi o jednego gola byli goście. W 58. min zespół z Veszprem prowadził już dwiema bramkami 28:26, ale 20 s przed końcem Orlen doprowadził do remisu 28:28. Piłkę mieli goście, dla których sędziowie podyktowali rzut karny. Punkt dla wicemistrza Polski, dzięki udanej interwencji, uratował Corrales.

 

Orlen Wisła Płock - Telekom Veszprem 28:28 (13:14)

 

Orlen Wisła: Rodrigo Corrales, Adam Morawski - Zbigniew Kwiatkowski, Michał Daszek, Gilberto Duarte 3, Valentin Ghionea, Tiago Rocha 5, Sime Ivic 8, Marko Tarabochia 3, Maciej Gębala, Milija Pusica 1, Lovro Mihic 3, Jose de Toledo 1, Dmitry Żytnikow 4

 

Veszprem: Mirko Alilovic – Istvan Schuch, Momir Ilic 2, Aron Palmarsson 8, Dragan Gajic, Andreas Nilsson 1, Marko Kopljar 2, Gasper Marguc 1, Gabor Ancsin 2, Mirsad Terzic, Renato Sulic 7, David Fekete 1, Mate Lekai 4