Polscy piłkarze w trzecim meczu w ramach eliminacji do mistrzostw świata w 2018 roku pokonali Armenię 2:1 na Stadionie Narodowym w Warszawie. Zwycięską bramkę z najsłabszym grupowym rywalem w ostatniej sekundzie doliczonego czasu gry zdobył Robert Lewandowski po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Jakuba Błaszczykowskiego.

 

Krzynówek, który w drużynie narodowej wystąpił 96 razy, w rozmowie z PAP przyznał, że było to "równie ważne, co szczęśliwe zwycięstwo".

"Mimo, że od początku mieliśmy optyczną przewagę, to niewiele z niej wynikało. Czegoś wyraźnie brakowało w naszej grze. Przede wszystkim w żaden sposób nie potrafiliśmy sforsować dobrze broniących się rywali i zdobyć szybko gola. Uważam, że jego brak w pierwszej połowie doprowadził do horroru w ostatnich minutach, w których mogliśmy nawet stracić bramkę i prawdopodobnie przegrać. Mieliśmy jednak mnóstwo szczęścia i mam nadzieję, że nie wykorzystaliśmy go na całe eliminacje" - ocenił zdobywca 15 goli dla drużyny narodowej.

 

Dodał, że oprócz piłkarskiego farta o zdobyciu trzech punktów ze znacznie niżej sklasyfikowanym przeciwnikiem przesądziły indywidualne umiejętności Błaszczykowskiego i Lewandowskiego. Jak zaznaczył, to oni oraz Kamil Grosicki w trudnych momentach ciągną grę biało-czerwonych.

 

"Zgadzam się z Robertem, że na tym poziomie z żadnym rywalem nie da się wygrać grając na 95 procent. Zawsze trzeba dawać z siebie maksa, a szacunek okazać przeciwnikowi strzelając mu jak najwięcej goli. Chwała Robertowi za tą złotą bramkę i cały mecz, w którym wziął na siebie odpowiedzialność za drużynę, kolejny raz pokazując, jak wiele dla niej znaczy" – podkreślił były pomocnik.

 

Ocenił, że wśród niewielu pozytywów w postawie Polaków była gra do końca.

 

Zwrócił jednak uwagę, że od konfrontacji ze Szwajcarią na Euro 2016 było to piąte z rzędu spotkanie, w którym podopieczni selekcjonera Adama Nawałki prowadząc stracili gola.

 

"Jest jakiś problem w sferze mentalnej i chyba wynika on z braku koncentracji. W trzech meczach eliminacji straciliśmy już pięć goli, co musi niepokoić. Drugi wniosek jest taki, że reprezentanci muszą grać w swoich klubach. Widać to po Grześku Krychowiaku, który do tej pory był kluczową postacią, a teraz zatracił pewność siebie. Niewiele wnieśli również będący w podobnej sytuacji Paweł Wszołek i Bartosz Kapustka" – tłumaczył były piłkarz klubów Bundesligi, m.in. 1. FC Nuernberg, Bayeru Leverkusen i VfL Wolfsburg.

 

Krzynówek wierzy, że przed kolejnymi meczami eliminacji do mundialu w Rosji biało-czerwoni "wyciągając wnioski, wrócą na właściwe tory". Jego zdaniem powody do optymizmu daje świadomość popełnianych przez kadrowiczów błędów i ich duże umiejętności.

 

"Przed Danią i Armenią wszyscy pisali, że Robert jest w kryzysie, bo przez 10 dni nie wpisał się na listę strzelców w Bayernie. To pokazuje, jak przewrotna jest piłka i, że mecz meczowi nie jest równy" – podsumował.

 

Po trzech kolejkach w gr. E Polska ma siedem punktów, tyle samo co prowadząca Czarnogóra. W kolejnym zaplanowanym na 11 listopada spotkaniu biało-czerwoni zmierzą na wyjeździe z Rumunią.