A limit ten w wadze półśredniej wynosi 66,678 kg.  Stawką w pojedynku z Samem Eggingtonem (18-3, 10 KO) miał być pas  WBC International, ale teraz będzie on dla Gavina (23-2, 14 KO) nieosiągalny. Może wygrać walkę, bo zgodził się na nią rywal, odbierze honorarium, ale pasa mieć nie będzie. Takie są przepisy. Wniósł na wagę znacznie więcej niż powinien (67,6 kg). Rywal zrobił to co powinien, ważył poniżej limitu, 66,2 kg.

 

23 letni Sam Eggington mówi, krótko, że Gavin jest niepoważny, nieprofesjonalny, ale to oficjalna wypowiedź dla mediów przed dzisiejszą garą w Birmingham. Prywatnie padają zapewne mocniejsze określenia i prawdę mówiąc trudno się dziwić.

 

Osiem lat od niego starszy Frankie Gavin, były amatorski mistrz świata, nie pierwszy raz ma takie problemy. Na igrzyska w Pekinie (2008) przyleciał jako jeden z faworytów. Rok wcześniej wygrał przecież w Chicago MŚ w wadze lekkiej i choć zmienił kategorię na wyższą (lekkopółśrednią) to i tak wydawało się, że może powalczyć o olimpijski medal.

 

A on odpadł z turnieju przed pierwszym gongiem, na oficjalnej wadze. Szczerze mówiąc nie pamiętam takiego przypadku, by aktualny mistrz świata żegnał się z olimpijskimi marzeniami w takich okolicznościach. Już wtedy pokazał brak profesjonalizmu, jak widać nie po raz ostatni.

 

Sam Eggington obiecuje, że prawdziwa kara czeka Gavina w ringu. – Te wszystkie złe słowa, które mówił o mnie, wbiję mu do ust. Dostanie lanie, które zapamięta na zawsze. On bije jak panienka, nie byłby w stanie rozbić nadmuchanej, papierowej torebki – twierdzi pięściarz z  Birmingham.

 

Eggington na walkę z Gavinem czego już dość długo. Do pierwszego pojedynku nie doszło z powodu kontuzji stopy Gavina, teraz też niewiele brakowało, by walka została odwołana  z powodu jego nadwagi. Trudno się więc dziwić, że nie ma dobrego zdania o rywalu, ale  na pewno nie może go lekceważyć gdyż Frankie nie jest złym bokserem, choć w wadze półśredniej jego ciosy faktycznie nie robią większego wrażenia. Ale umiejętności ma spore, więc to naprawdę może być ciekawa walka. Jako amator oprócz złotego medalu mistrzostw świata wygrał Igrzyska Wspólnoty Brytyjskie i mistrzostwa Unii Europejskiej. Na zawodowym ringu radzi sobie całkiem dobrze, kilka mniej znaczących pasków już zdobył. Przegrał wprawdzie z solidnym Leonardem Bundu, pokonał go przed czasem Kell Brook w obronie tytułu IBF, ale 23 walki wygrał. Teraz też jest faworytem.

 

Zobaczymy tylko jak jest z psychiką Gavina. Poza ringiem bowiem bywa z tym różnie. W ubiegłym roku wdał się w awanturę w jednym z barów, w ruch poszły nawet potłuczone butelki, a barowe stołki latały nad głowami. Gavin, który był tam na obiedzie z żoną i dziećmi oraz przyjaciółmi został uznany za winnego i skazany na 5 miesięcy więzienia w zawieszeniu na rok. Do tego zasądzono kilkadziesiąt godzin na cele społeczne, które był zmuszony odpracować.

 

Na ringu w Birmingham przyda mu się jednak zimna krew, bo Eggington to twardy chłopak i tak łatwo przed własną publicznością obić się nie da. On też ma na swoim koncie trochę sukcesów i boksować potrafi. Trzy razy wprawdzie schodził z ringu pokonany, ale były to porażki punktowe, nikt go jeszcze nie zatrzymał. Teraz też nie powinien dać się znokautować, a kto wie, może sprawi swym sympatykom miłą niespodziankę?