Popek: Walka pod publiczkę? Przecież mój "fejm" wyprzedza mnie na mieście

Sporty walki

Już tylko dni pozostały do walki Mariusza Pudzianowskiego (9-5, 3 KO, 2 SUB, 1 NC) z ”Popkiem Monsterem” (2-1, 2 KO) na gali KSW 37. Wracający do MMA zawodnik czuje się świetnie przygotowany do pojedynku. Ponadto dodał co było jego motywacją. - Pierwszy raz w moim życiu chodzi o pieniądze - powiedział Popek.

Maciej Turski: Pojawia się wiele różnych opinii, dlaczego zdecydowałeś się na walkę z Mariuszem Pudzianowskim, m.in dla jeszcze większej popularności?

 

"Popek Monster": Wstydźcie się mówiąc tak. Zrobiłem to dla sportu, dla zdrowia, aby ocalić swoją rodzinę. Nie ukrywam, że pierwszy raz w moim życiu motywacją są pieniądze. Nigdy pod publiczkę. Przecież mój fejm wyprzedza mnie na mieście. Chciałem wrócić do żywych, chciałem zawalczyć o swoją rodzinę, córkę. Już jestem zwycięzcą. Przygotowuję się bardzo ciężko do walki. Czuję się świetnie. Gdy zaciągam się powietrzem wiem, że ma lepszy smak niż kokaina.

 

Jesteśmy w tzw. "Różalowie", czyli w małej miejscowości pod Płockiem u Marcina Różalskiego (6-4, 3 KO, 2 SUB). Panuje tutaj specyficzna aura treningów.

 

Czuć tę aurę. Ja mówię na to zapach sukcesu, ale śmierdzi inaczej.

 

Jak ty się tutaj odnajdujesz? Musiałeś odwrócić swoje życie do góry nogami, odłożyć koncerty, spotkania z fanami. Skupiłeś się na treningu w małej miejscowości.

 

Jestem teraz w trybie treningowym. Są ogromne postępy zwłaszcza pod względem kondycyjnym. Przestałem się tym przejmować. Różal nie martwi się i mówi, że pod tym względem jest dobrze. Pierwszy raz udało mi się od tego dojść ogromną pracą. Odmówiłem sobie wielu rzeczy. Odstawiłem papierosy, alkohol, narkotyki. Ciężko pracuję u Marcina po dwa treningi dziennie. U Różala nie ma ćwiczeń, tylko bardzo ciężki wycisk.

 

Jak przyjeżdżałeś na treningi do Różala to czasami miałeś nastawienie na porządny trening i wcale nie było łatwo.

 

Jak dojeżdżałem do "rewirów" ulicy Zbożowej to uciekał ze mnie entuzjazm. Mówiłem sobie, że nie ma żartów. Przychodziłem, dostawałem wycisk i szedłem spać. Na szczęście skończyło się tylko rzyganiem do wiaderek. Teraz cieszę się treningiem. Mam kondycję na trzyrundowy sparing.

 

Cała rozmowa z Popkiem Monsterem w załączonym materiale wideo.

Maciej Turski, IM, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze