Szwecja była prawdziwą rewelacją czeskiego Euro 2015. Na dzień dobry pokonała 2:1 wielkie Włochy z popularnym Domenico Berardim w składzie. Potem co prawda uległa 0:1 Anglii, ale remis 1:1 z Portugalią Williama Carvalho wystarczył, by awansować z grupy śmierci na drugim miejscu. Półfinał to już z kolei jej najlepszy mecz w całym turnieju - bratobójczy bój z Danią zakończył się zwycięstwem 4:1. Ten wyczyn przyćmił jednak drugi półfinał, w którym Portugalia rozprawiła się 5:0 z Niemcami. W finale faworyt był jeden, więc jako sensację odebrano już samą dogrywkę. Szwecja miała być przez Portugalię zjedzona, przerzuta i wypluta, tymczasem... wygrała z nią po rzutach karnych.


Dzisiaj to już co prawda nieco inny zespół. Ale inny nie znaczy, że słabszy. Na drodze do polskiego Euro 2017, Szwecja zostawiła w tyle m.in. Chorwację i dowodzoną przez Saula Nigueza Hiszpanię. Kto by pomyślał, że "La Furia Roja" o awans będzie musiała walczyć w barażach... Co więc składa się na siłę obecnego zespołu "Trzech Koron"?

Za największą gwiazdę młodej Szwecji uchodzi Victor Lindelof, 22-letni podstawowy stoper (lub prawy obrońca) Benfiki Lizbona, a ostatnio także pierwszej reprezentacji. Mimo młodego wieku, popularny serwis transfermarkt.de już teraz wycenia go na 12 milionów euro. Angielskie media podają z kolei, że to zimowy cel numer jeden Manchesteru United. - Oczywiście, że jest wystarczająco dobry na United. To czołowa postać Benfiki i reprezentacji. Nie boi się odpowiedzialności. W dodatku ciągle się rozwija. Tylko od niego zależy, czy będzie chciał przejść do Anglii, bo zdaję sobie sprawę, że obserwują go praktycznie wszystkie najsilniejsze kluby Europy - komplementował piłkarza jego rodak Zlatan Ibrahimović.

Ale młodzieżowa reprezentacja Szwecji to nie tylko Lindelof. To przynajmniej jeszcze pół tuzina piłkarzy, którzy już teraz stanowią o sile wielu przyzwoitych klubów Europy. Jest wśród nich Ludwig Augustinsson z FC Kopenhaga, etatowy lewy obrońca zarówno na ligę duńską, jak i Ligę Mistrzów (zaliczył dwie asysty we wrześniowym starciu z Club Brugge). Jest Emil Krafth z Bologny, który zabłysnął w ostatnich meczach eliminacji do mistrzostw świata, notując m.in. asystę z Bułgarią. Jest w końcu doskonale znany nam Pawel Cibicki, który zamienił kilka lat temu reprezentację Marcina Dorny na jej swedzki odpowiednik, a w zeszłym roku grał razem z Malmo FF w Lidze Mistrzów (asysta z Olympiakosem Pireus). Stawkę zamyka Kristoffer Olsson, który choć nie sprawdził się w Arsenalu (w 2015 roku przeszedł do FC Midtjylland za 1 mln euro), to w eliminacjach do polskiego Euro strzelił trzy gole i zaliczył aż sześć asyst.

Dodajmy, że Lindelof, Augustinsson i Olsson byli częścią drużyny, która w 2015 roku sięgała po mistrzostwo Europy. Ten pierwszy strzelił nawet decydującego o tytule karnego. Oprócz nich, do Polski przyjedzie jeszcze czterech triumfatorów z praskiego finału, który notabene sędziował Szymon Marciniak. Są to: Simon Tibbling z FC Groningen, Simon Gustafson z Feyenoordu i Pa Konate z Malmo FF. Co jednak warte odnatowania, większość z tych szwedzkich gwiazd i gwiazdeczek, to rozmaitej maści obrońcy i pomocnicy. Na szpicy nie ma już tak jasnej postaci, jak John Guidetti, trzeci strzelec Euro 2015. Marcin Dorna może więc śmiało stawiać na atak.

 

Najczęstsze ustawienie w eliminacjach:

Anton Cajtoft (Jonkopings Sodra IF) - Ludwig Augustinsson (FC Kopenhaga), Joakim Nilsson (IF Elfsborg), Victor Lindelof (Benfica Lizbona), Linus Wahlqvist (IFK Norrkoping) - Muamer Tanković (AZ Alkmaar), Kristoffer Olsson (FC Midtjylland), Alexander Fransson (FC Basel), Melker Hallberg (Ascoli) - Gustav Engvall (Bristol City), Pawel Cibicki (Malmo FF).