Dziesięć lat minęło! Orły Lozano na podium w Tokio

Siatkówka
Dziesięć lat minęło! Orły Lozano na podium w Tokio
fot. PAP

Dziesięć lat temu - w grudniu 2006 roku, prowadzona przez Raula Lozano reprezentacja Polski zdobyła w Japonii wicemistrzostwo świata. To wydarzenie otworzyło nową erę w historii polskiej siatkówki. Jak potoczyły się kariery bohaterów tamtego mundialu?

W latach siedemdziesiątych polscy siatkarze, prowadzeni przez trenera Huberta Jerzego Wagnera stali się najlepszą drużyną świata, sięgając po mistrzostwo globu (Meksyk 1974) i olimpijskie złoto (Montreal 1976). W kolejnych latach biało-czerwoni utrzymywali się w gronie najlepszych, sięgali po medale mistrzostw Europy, ale w połowie lat osiemdziesiątych nastały gorsze czasy i polscy kibice wiele lat musieli czekać na podobne sukcesy.

 

Nadzieję na lepszą przyszłość dały udane występy juniorów prowadzonych  przez trenera Ireneusza Mazura (mistrzostwo Europy - 1996, mistrzostwo świata - 1997) i debiut reprezentacji w Lidze Światowej (1998). Wszystko szło w dobrym kierunku, Polacy skracali dystans do światowej czołówki, ale wciąż brakowało spektakularnego sukcesu.

 

W kadrze następowały kolejne zmiany. Do mistrzów świata juniorów z 1997 roku dołączyli zwycięzcy tej imprezy z 2003 roku. W styczniu 2005 roku włodarze PZPS powierzyli stanowisko selekcjonera Argentyńczykowi Raulowi Lozano, już pod jego wodzą Polacy w dramatycznych okolicznościach przegrali w półfinale Ligi Światowej 2005 i zajęli piąte miejsce na mistrzostwach Europy. W listopadzie 2006 roku, przed wyjazdem na mundial do Japonii, reprezentacja Polski była tak naprawdę wielką niewiadomą. Z jednej strony Lozano zebrał ciekawą mieszankę doświadczonych graczy i utalentowanej młodzieży, a w pojedynczych meczach biało-czerwoni potrafili stawić czoła każdemu rywalowi, z drugiej wiele osób wątpiło w to, czy ta reprezentacja, mimo swego potencjału, będzie w stanie na wielkim turnieju ograć gigantów siatkówki: Brazylijczyków, Rosjan czy Serbów.

 

Na inaugurację, w meczu rozegranym 17 listopada, biało-czerwoni pokonali 3:0 reprezentację Chin. W kolejnych konfrontacjach, w identycznym rozmiarze ograli Argentynę, Egipt, Portoryko oraz Japonię i bez straty seta przebrnęli przez fazę grupową. Nie przegrali seta również w następnych grach przeciwko Tunezji i Kanadzie, czyste konto zachowali do ósmego meczu, w którym zmierzyli się z Rosją.

 

 

Właśnie starcie z Rosjanami było kluczowym i najbardziej dramatycznym meczem tego turnieju. W dwóch pierwszych odsłonach biało-czerwoni zaprezentowali się fatalnie, obie przegrali 19:25. W kolejnych zdołali odwrócić losy meczu, w czym dużą rolę odegrali rezerwowi Grzegorz Szymański i Piotr Gruszka. Polacy rozkręcali się z akcji na akcję, trzecią partię wygrali 25:22, czwartą - 25:20, a w tie-breaku ograli rywali 15:11. To zwycięstwo dało awans do najlepszej czwórki, a rozpędzonych biało-czerwonych nie byli już w stanie zatrzymać ani siatkarze Serbii i Czarnogóry w ostatnim meczu fazy grupowej (3:0), ani Bułgarzy w półfinale (3:1).

 

W meczu o złoto rozegranym 3 grudnia w Tokio biało-czerwoni przegrali z Brazylijczykami, którzy stworzyli wówczas jedną z najlepszych drużyn w historii siatkówki. Trener Canarinhos Bernardo Rezende miał do dyspozycji takich zawodników jak: Giba (MVP tamtej imprezy), Dante Amaral (najlepszy atakujący), Andre Nascimento, Gustavo Endres czy grający na pozycji libero Sergio. Polacy nie mieli w tym starciu wiele do powiedzenia, przegrali wyraźnie  0:3 (12:25, 22:25, 17:25).

 

 

Po finale nastąpiła wzruszająca ceremonia wręczenia medali,  podczas której polscy siatkarze weszli na podium w koszulkach z numerem "16", oddając hołd Arkadiuszowi Gołasiowi - koledze z drużyny, który we wrześniu 2005 roku zginął w wypadku samochodowym. Paweł Zagumny otrzymał nagrodę dla najlepszego rozgrywającego mistrzostw, a  Mariusz Wlazły, wraz z Matejem Kazijskim z Bułgarii i Gibą z Brazylii, został nominowany do nagrody MVP turnieju, która ostatecznie trafiła do siatkarza zwycięskiej ekipy Canarinhos.

 

Co ważne z perspektywy lat, Tokijski sukces  nie był tylko jednorazowym wystrzałem polskich siatkarzy, lecz początkiem pięknej medalowej serii. W 2009 roku biało-czerwoni sięgnęli po mistrzostwo Europy, w 2012 triumfowali w  Lidze Światowej, a w 2014 zrewanżowali się Brazylijczykom, pokonując ich w finale mistrzostw świata 3:1. W grze o złoto w katowickim Spodku zaprezentowali się trzej wicemistrzowie świata z 2006 roku: Michał Winiarski, Mariusz Wlazły i Paweł Zagumny.

 

Oto bohaterowie pamiętnych mistrzostw świata 2006:

 

[17] Michał Bąkiewicz (1981, PZU AZS Olsztyn)

 

Przyjmujący. W kadrze na turniej zastąpił kontuzjowanego Dawida Murka. Podczas mistrzostw świata niezbyt często pojawiał się na boisku, ale w wielkim finale przeciwko Brazylijczykom z konieczności zastąpił na libero kontuzjowanego Piotra Gacka i choć nie była to jego nominalna pozycja, zaprezentował się poprawnie.

 

Z reprezentacją wywalczył później mistrzostwo Europy (2009) i brąz Ligi Światowej (2011). Karierę zawodniczą zakończył przed dwoma laty. Od grudnia 2014 roku jest trenerem klubu PlusLigi AZS Częstochowa.

 

[15] Piotr Gacek (1978, AZS Częstochowa)

 

Libero. Wygrał rywalizację z Krzysztofem Ignaczakiem o miejsce w kadrze na mundial. W Japonii nie zawiódł oczekiwań, jednak w półfinałowym starciu z Bułgarią skręcił kostkę lewej nogi. W finale z Brazylią wyszedł na parkiet, ale musiał go opuścić już w końcówce pierwszego seta.

 

Z drużyną narodową sięgnął jeszcze po złoto ME (2009) i brąz Pucharu Świata (2015). W czerwcu 2016 roku zakończył reprezentacyjną karierę. Od 2014 roku gra w drużynie Lotosie Treflu Gdańsk.

 

[3] Piotr Gruszka (1977, BOT Skra Bełchatów)

 

Przyjmujący; kapitan reprezentacji. Był jedną z gwiazd drużyny, zawodnikiem doświadczonym i uznanym (m.in. nagroda dla najlepszego atakującego ME 2003), ale na mistrzostwa jechał po nieco słabszym sezonie i nie miał miejsca w wyjściowym składzie. Niby nie grał dużo, ale jego wkład w wywalczenie srebra był spory, nie tylko z powodu roli kapitana, ale też choćby dzięki kapitalnej zmianie, jaką dał w kluczowym meczu z Rosją.

 

Z biało-czerwonymi zdobył jeszcze złoto mistrzostw Europy 2009, na których zgarnął również nagrodę MVP. Dwa lata później dołożył do kolekcji brąz tej imprezy, a także brąz Ligi Światowej. W 2013 roku zakończył karierę sportową. Później mogliśmy podziwiać jego popisy na parkiecie "Tańca z gwiazdami", ale po krótkiej przerwie powrócił na parkiety siatkarskie, tym razem w roli trenera. Prowadził ekipę BBTS Bielsko-Biała (2014-15), a w obecnym sezonie jest szkoleniowcem beniaminka PlusLigi - GKS Katowice.

 

[7] Wojciech Grzyb (1981, PZU AZS Olsztyn)

 

Środkowy. Podczas japońskich mistrzostw świata pełnił głównie rolę rezerwowego.

 

Latem 2009 roku zrezygnował z występów w drużynie narodowej, gdyż nie był w stanie wygrać rywalizacji o miejsce w składzie z Marcinem Możdżonkiem i Piotrem Nowakowskim. Powrócił w 2015 roku powołany przez Stephane Antigę. Od 2014 roku gra w ekipie Lotosu Trefla Gdańsk.

 

[11] Łukasz Kadziewicz (1980, Jastrzębski Węgiel)

 

Środkowy. Podstawowy zawodnik mundialowej reprezentacji, jego wielkim atutem był blok, w którym prezentował kapitalną skuteczność (27 punktów w całym turnieju). Dołożył do tego również zagrywkę - znalazł się w czołówce rankingu najlepiej serwujących (13 asów).

 

W 2015 roku zakończył karierę, jego ostatnim klubem było Cuprum Lubin. Podobnie jak wcześniej Gruszka, udanie zaprezentował się w "Tańcu z gwiazdami".  Obecnie jest ekspertem i komentatorem siatkarskim w Polsacie Sport.

 

 

[4] Daniel Pliński (1978, Jastrzębski Węgiel)

 

Środkowy. Odnosił sukcesy w siatkówce plażowej. Do reprezentacji trafił w 2005 roku, a na mistrzostwach świata w Japonii był już jej mocnym punktem, imponował szczególnie grą w bloku.

 

Z drużyną narodową wywalczył jeszcze złoto mistrzostw Europy rozgrywanych w Turcji w 2009 roku. Wciąż występuje na parkietach PlusLigi, przed sezonem 2016/17 przeszedł z Cerrad Czarnych Radom do Indykpolu AZS Olsztyn.

 

[12] Grzegorz Szymański (1978, Jastrzębski Węgiel)

 

Atakujący. Na mistrzostwa świata pojechał jako rezerwowy i rzadko pojawiał się na parkiecie. Zdobył w sumie 28 punktów, z czego aż 16 w kluczowym starciu z Rosją. Wszedł na boisko w krytycznym momencie i rozegrał wówczas swój najbardziej pamiętny mecz. Poprowadził wraz z Gruszką biało-czerwonych do zwycięstwa 3:2.

 

Z reprezentacją pożegnał się po mistrzostwach Europy 2007. Jego ostatnim klubem był Effector Kielce, w którym nie zaistniał z powodu przedłużającego się leczenia kontuzji i w lutym 2016 roku umowę rozwiązano za porozumieniem stron.

 

[13] Sebastian Świderski (1977, Perugia Volley - Włochy)

 

Przyjmujący. Był jednym z liderów tamtej reprezentacji, miał bogate doświadczenie wyniesione z występów w lidze włoskiej, a w 2006 roku świetnie prezentował się w rozgrywkach Ligi Światowej. W całym mundialu grał kapitalnie, z wyjątkiem meczu z Rosją, w którym dopadł go wyraźny kryzys.

 

Jego karierę reprezentacyjną zahamowała poważna kontuzja, jakiej nabawił się w lipcu 2009 roku podczas sparingowego meczu z Bułgarią w Bełchatowie. Poślizgnął się na parkiecie zerwał ścięgno Achillesa. Ten uraz wyeliminował go m.in. z udziału w mistrzostwach Europy. W marcu 2012 roku zakończył karierę zawodniczą i został trenerem, najpierw Farta Kielce, później asystentem Daniela Castellaniego w ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle, a następnie pierwszym trenerem tego klubu (2013–15). W październiku 2015 roku został prezesem zarządu ZAKSY.

 

[2] Michał Winiarski (1983, Trentino Volley - Włochy)

 

Przyjmujący. Kapitan reprezentacji juniorów, która wywalczyła mistrzostwo świata w 2003 roku, szybko stał się znaczącą postacią dorosłej reprezentacji. W 2006 roku został zawodnikiem włoskiego Trentino, gdzie zdążył zagrać kilka spotkań przed wyprawą do Japonii. Był jednym z najmocniejszych punktów polskiej drużyny na tej imprezie. W trakcie turnieju został ojcem, urodził mu się syn – Oliwier.  

 

Z reprezentacją wygrał Ligę Światową w 2012 oraz – jako kapitan – mistrzostwo świata w 2014 roku. Po finale w katowickim Spodku ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery, choć kibice z pewnością liczą jeszcze na jego występy w biało-czerwonych barwach. Od 2014 roku jest zawodnikiem PGE Skry Bełchatów, ale dwóch poprzednich sezonów nie może zaliczyć do udanych. Długo borykał się z kontuzją pleców, przeszedł operację i od początku obecnych rozgrywek stara się wrócić do wielkiej formy.

 

[10] Mariusz Wlazły (1983, BOT Skra Bełchatów)

 

Atakujący. W 2006 roku był wschodzącą gwiazdą reprezentacji i sięgającej po pierwsze mistrzowskie tytuły Skry Bełchatów. Na mistrzostwach wskoczył do światowej czołówki, grał na równym, wysokim poziomie przez cały turniej i został wybrany – obok Giby i Mateja Kazijskiego – do  trójki najlepszych graczy turnieju.

 


Jego późniejsza reprezentacyjna kariera płynęła krętymi meandrami. Najważniejsze, że wrócił do kadry na mistrzostwa świata w Polsce w 2014 roku i poprowadził biało-czerwonych do złota, zgarniając przy okazji nagrodę MVP turnieju. Od 2003 roku, również w obecnym sezonie PlusLigi,  reprezentuje barwy PGE Skry Bełchatów.

 

[5] Paweł Zagumny (1977, PZU AZS Olsztyn)

 

Rozgrywający.  Bardzo doświadczony i na długo przed mistrzostwami ceniony. Rozegrał kapitalny turniej, był wiodącym  graczem polskiej ekipy i najlepszym rozgrywającym tamtych mistrzostw.

 

W kolejnych latach sięgał z reprezentacją po najważniejsze trofea: złoto ME (2009), złoto LŚ (2012) oraz złoto mistrzostw świata 2014, po których ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery. 11 września 2016 roku uroczyście pożegnał się z kibicami podczas meczu Polska - Reszta Świata w katowickim Spodku. Od dwóch sezonów jest zawodnikiem AZS Politechniki Warszawskiej.

 

[9] Łukasz Żygadło (1979, Dinamo Kaliningrad - Rosja)

 

Rozgrywający. Przy znakomicie dysponowanym Zagumnym musiał się pogodzić z rolą rezerwowego i na japońskich parkietach nie miał zbyt wielu szans na zaprezentowanie swych umiejętności.

 

W późniejszych sezonach miał więcej okazji na grę w biało-czerwonych barwach. Wygrał z kadrą Ligę Światową (2012), zdobył też medale Pucharu Świata (2011, srebro) oraz mistrzostw Europy (2011, brąz). Od lat niewidziany w polskiej lidze, po występach w Rosji i we Włoszech obrał dość egzotyczny kierunek i już drugi sezon gra w irańskiej Premier League, w klubie Sarmayeh Bank.

 

Trener:  Raul Lozano (Argentyna)

 

Wicemistrzostwo świata zdobyte w 2006 roku z reprezentacją Polski jest do dziś największym sukcesem argentyńskiego szkoleniowca. Na igrzyskach olimpijskich w Pekinie w 2008 roku biało-czerwoni pod jego wodzą dotarli do ćwierćfinału, gdzie przegrali po dramatycznym meczu 2:3 z Włochami. Mówiono, że Argentyńczyk ma trudny charakter i nie mógł znaleźć wspólnego języka z niektórymi działaczami i zawodnikami. Władze PZPS zdecydowały o nieprzedłużeniu kontraktu, który wygasał z końcem 2008 roku.

 

Lozano prowadził później reprezentację Niemiec, a w 2015 roku powrócił do Polski, by objąć posadę trenera Cerrad Czarnych Radom. Porzucił to zajęcie, by zostać selekcjonerem Iranu, ale też nie na długo. Nie zdołał odmienić gry Persów i znów musiał szukać pracy. Pojawiły się plotki o tym, że argentyński trener wystartuje w wyścigu o posadę trenera reprezentacji Polski, ale ostatecznie nie wysłał swego CV do PZPS.

Robert Murawski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze