Michał Stolfa: Dwa miesiące i będzie Pan świętował urodziny. Czy czterdzieści lat minęło jak jeden dzień?

 

Mariusz Pudzianowski: Pamiętam, jak niedawno było trzydziestka. Teraz już czwórka z przodu. Jak to mówią zazwyczaj, życie zaczyna się po czterdziestce, chociaż ja nie czuję się na swój wiek. Może w głowie jeszcze jest wariactwo dwudziestolatka. Co do sportu, nie mam żadnych kontuzji, nic mnie nie boli. Nie jestem rozbity przez te siedem lat w MMA. Jeszcze troszeczkę potrenuję.

 

Sportowcy mają czasem problem, żeby przejść na emeryturę. Może jakaś inna kariera, na przykład kierowcy rajdowego czy wyścigowego? Wiem, że jest Pan fanem szybkich samochodów.

 

Nie, nie, nie. Już koniec w moim życiu dużych wyzwań zawodowych.  Mogę coś robić amatorsko, dla zabawy, dla przyjemności. Wyzwaniami były sporty siłowe i MMA. To, co będzie za dwa czy trzy lata, to już tylko zabawa, żeby rozluźnić się po dniu pracy.

 

Cała rozmowa z Mariuszem Pudzianowskim w załączonym materiale wideo.