Sporty walki

Joshua zmasakrował Molinę! Ciężki nokaut w...

Tak ciekawie zapowiadającej się walki w wadze ciężkiej nie było od bardzo dawna. Starcie dwóch pokoleń bokserskich, dwóch mistrzów olimpijskich - z 1996 roku z Atlanty i z 2012 roku z Londynu, ogłoszone zostało podczas sobotniej gali boksu w Manchesterze. Wcześniej Joshua z łatwością rozprawił się z Erikiem Moliną (25-4, 19 KO), co na pewno musiało zrobić wrażenie na obecnym na hali Ukraińcu. Ten z kolei w ringu nie pojawił się od listopada 2015, gdy przegrał mistrzowski pas w starciu z Tysonem Furym. 29 kwietnia, czyli wtedy, gdy ma dojść do brytyjsko-ukraińskiego starcia, minie już półtorej roku od ostatniego pojedynku "Dr Stalowego Młota".

Eksperci obecni w studiu Punchera przeanalizowali w poniedziałkowy wieczór szanse obu pięściarzy. Co ciekawe nikt nie daje Kliczce większych szans w konfrontacji z Anglikiem. Największe emocje wywołała jednak inna, zaskakująca opinia Janusza Pindery. - Wydaje mi się, że jest jeszcze jeden wariant, którego nie bierzecie pod uwagę. Mianowicie taki, że do tej walki w ogóle nie dojdzie. Zachęta jest oczywiście duża, bo w grę wchodzą ogromne pieniądze, a Kliczko trochę zapomniał już o porażce z Tysonem Furym. Ja rozmawiałem jednak z jednym ze sparingpartnerów Władimira z przygotowań do rewanżu z Furym i on powiedział, że Kliczko nie boksował dobrze. Wszyscy koledzy, którzy z nim sparowali też mówili, że już go łapie rdza, jest zdecydowanie gorszy niż wcześniej - stwierdził ekspert od szermierki na pięści.

- I teraz wyobraźmy sobie taką sytuację: Kliczko będzie przygotowywał się jak zwykle perfekcyjnie - świetnie zorganizowane obozy, dobrani najlepsi sparingpartnerzy pod kątem Joshuy. On sam będzie widział, że nie jest w najwyższej formie. Inna sprawa to kontuzje, bo w tym wieku częściej się je łapie i może się coś wydarzyć. Ale gdyby Kliczko nie czuł się najlepiej, to nie wiem czy by zaryzykował... A nawet jeśli dojdzie do tego pojedynku to jestem przekonany, że górą będzie młodość, czyli Joshua. To będzie nieprawdopodobnie trudny test na zakończenie kariery Władimira Kliczki - to byłoby bardzo przykre, gdyby zawodnik o tak pięknej historii przegrał w swoim ostatnim pojedynku przez nokaut - spuentował Pindera.

Odpowiedź na teorię komentatora Polsatu Sport znalazł Andrzej Gmitruk. - Odnosząc się do tego co powiedział Janusz, to jest jeszcze kwestia kontraktów zawierających pewne elementy. Scenariusz zakładający odwołanie walki jest bardzo realny, bo Kliczko rzeczywiście może podjąć różne decyzje. Ale kwestie kontraktowe będą go z drugiej strony obligowały do stoczenia pojedynku - słusznie zauważył były trener, a obecnie eskpert pięściarski. Do dyskusji na koniec włączył się jeszcze Mateusz Borek.

- Kliczko ma też kontrakt z RTL-em, który wymaga jednak od niego boksowania. W tej chwili widzimy, że Huck, który jest drugą gwiazdą stacji, jest kontuzjowany. Kliczko także nie boksuje, mimo tego, że zarezerwowana jest hala w Hamburgu. Zgłoszona kontuzja, gala odwołana... Prawdopodobnie, gdyby Kliczko odwołał następny pojedynek, to kontrakt telewizyjny trzeba by wrzucić do niszczarki, bo RTL nie będzie czekać w nieskończoność - zakończył prowadzący magazyn Puncher.

Cała dyskusja w załączonym materiale wideo.