Pindera: No to co, podbijamy Europę?

Sporty walki
Pindera: No to co, podbijamy Europę?
fot. PAP

Czy Mariusz Wach zostanie trzecim polskim mistrzem Europy wagi ciężkiej? Odpowiedź poznamy 4 lutego po walce z Agitem Kabayelem w Magdeburgu.

To już pewne, Wach (32-2, 17 KO) zdecydował się na ten pojedynek z pełną świadomością wiedząc, że jeśli nie wygra go wyraźnie, to sędziowie prawdopodobnie wskażą na Niemca. Na tym przecież polega ten biznes.

Najlepiej oczywiście w takim wypadku znokautować rywala, ale kiedy 37 letni Wach ostatni raz to zrobił ? Okazuje się, że nie tak dawno, 19 czerwca ubiegłego roku w Ostrowcu Świętokrzyskim, zatrzymując w szóstym starciu innego Niemca, Konstantina Airicha.
W mijającym roku walczył tylko raz, wygrywając na punkty z Brazylijczykiem Marcelo Luizem Nascimento w Kędzierzynie Koźlu. I dodajmy od razu, że było to zwycięstwo odniesione w kiepskim stylu. Być może dlatego ci, którzy doradzają Kabayelowi zdecydowali się na walkę z polskim olbrzymem. Widać dostrzegli szansę na wygraną.

24 letni, urodzony w Leverkusen  Agit Kabayel, z pewnością nie należy bowiem do ekstraklasy wagi ciężkiej. Niemiec tureckiego pochodzenia bilans ma wprawdzie przyzwoity, nie poniósł jeszcze porażki, ale do tej pory, w odróżnieniu od Wacha, z nikim znaczącym nie walczył.
 
Kabayel mierzy 191 cm wzrostu, jest praworęczny, tak jak Polak, i lubi atakować. Robi to schematycznie, ukryty za podwójną gardą szuka półdystansu, by tam zadawać mocne ciosy sierpowe, szczególnie prawą ręką. Myślę, że tak właśnie będzie próbował walczyć z 11 cm wyższym, mającym znacznie większy zasięg Mariuszem Wachem.

Jeśli Wach pokona Kabayela (15-0, 12 KO), to będzie trzecim, po Przemku Salecie i Albercie Sosnowskim, polskim mistrzem Europy najcięższej kategorii.

Pieniędzy z tego wielkich jednak nie będzie (obaj pięściarze, Wach i Kabayel dostaną 50 procent sumy przetargu, czyli po 27,5 tysiąca euro). Oczywiście suma ta będzie pomniejszona o podatek i inne opłaty związane chociażby z przygotowaniami do tego pojedynku.
 Z rozmów, które przeprowadziłem z ludźmi doradzających dziś Wachowi wynika, że zdają sobie sprawy z zagrożeń jakie niesie miejsce walki, ale zgodnie twierdzą, że jeśli „Wiking” nie zdoła zdecydowanie rozprawić się z kimś takim jak Kabayel, to nie ma czego szukać w tym biznesie.

Nie wszyscy jednak mają podobne zdanie. Nie brakuje głosów, że Wach mógłby walczyć za znacznie większe pieniądze z kimś ze światowej czołówki. Zapewne przegrałby taki pojedynek, ale skuteczniej podreperowałby swój budżet. Była ponoć propozycja walki z Erkanem Teperem (16-1, 10 KO), też na terenie Niemiec i honorarium byłoby wyższe, ale ostatecznie wybrano Kabayela i tytuł mistrza Europy.
Co do tego, że ze sportowego punktu widzenia stawka interesująca, pełna zgoda. Jeśli Wach wygra, to z pewnością jego pozycja przetargowa będzie lepsza niż obecnie, ale mam wątpliwości, czy przyszłe, konkretne propozycje też będą korzystniejsze.

Pytanie w jakiej formie, 4 lutego, będzie Mariusz Wach. Jego trener, Piotr Wilczewski jest dobrej myśli, wierzy w pewną wygraną w Magdeburgu. Oby tak było, choć aż tak wielkim optymistą, z wielu względów, jednak nie jestem. Chyba, że znów zobaczę, tak jak za dawnych lat, agresywnego, dążącego do nokautu Wacha, ale wydaje się to mało prawdopodobne.

Na obcym terenie o tytuł mistrza Europy walczyłby też Kamil Szeremeta (14-0, 2 KO), gdyby faktycznie doszło do jego walki z 37 letnim Emanuele Felice Blandamurą (26-2, 5 KO).  Włoch zdobył ten tytuł (znów wakujący) 3 grudnia w Lazio, wygrywając na punkty (2:1), ze swoim rodakiem, Matteo Signanim. To była jego trzecia próba, dwie poprzednie były niedane, najpierw w lipcu 2014 roku znokautował go Anglik Billy Joe Saunders, a w ubiegłym roku w czerwcu Francuz Michel Soro.
 
Teraz oficjalnym pretendentem do pasa EBU w wadze średniej jest Kamil Szeremeta. Do takiej walki mogłoby dojść wiosną, prawdopodobnie we Włoszech, ale z tego co mówi polski pięściarz, nie ma to dla niego większego znaczenia, gdyż jest przekonany, że to on będzie górą w takiej potyczce i wróci do kraju z mistrzowskim pasem. Nie mamy nic przeciwko temu.

Wach i Szeremeta mistrzami Europy w Nowym 2017 Roku, to byłoby naprawdę miłe.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze