Z rywalami ze wschodu Raptors przegrywają bardzo rzadko. Trzykrotnie ulegli broniącym tytułu Cleveland Cavaliers i raz ekipie Atlanta Hawks. Drużyny z zachodu stanowią jednak dla nich dużo większy problem. W starciach z nimi z 17 meczów przegrali siedem.

 

Ze Spurs praktycznie nie nawiązali walki. Już po pierwszej kwarcie kanadyjski klub przegrywał jedenastoma punktami, a do przerwy 41:60. W jego szeregach wyróżnił się jedynie DeMar DeRozan - 26 pkt.

 "Po prostu wyszli na parkiet i skopali nam tyłki" - przyznał Kyle Lowry, który zdobył tylko sześć punktów, choć jego średnia w tym sezonie wynosi 22,2.

 

Spurs imponowali zarówno grą w ataku jak i w obronie. Z gry trafiali ze skutecznością 55,1 procent, a także zablokowali aż 14 rzutów rywali.

 

W Los Angeles trzecie w karierze tzw. triple-double uzyskał zawodnik miejscowych Lakers - Julius Randle. Na koncie zapisał 19 pkt, 14 zbiórek i 11 asyst, a jego zespół pokonał Memphis Grizzlies 116:102.

 

Ozdobą spotkania była nie tylko jego gra, ale również wyczyn jednego z kibiców. Jerald Acoba w przerwie między trzecią a czwarta kwartą trafił rzut z połowy boiska, za co otrzymał 95 tys. dolarów. 30-latek jest drugą w tym sezonie osobą, której w hali Staples Center udało się tego dokonać. Od uruchomienia zabawy w 2006 roku łącznie było ich tylko pięć.

 

18. porażki doznała ekipa Marcina Gortata. Washington Wizards ulegli na wyjeździe Dallas Mavericks 105:113. Polski środkowy uzyskał 12 punktów i 16 zbiórek. "Czarodzieje" mają też 16 zwycięstw i w tabeli Konferencji Wschodniej zajmują dziewiąte miejsce.