Walki z jego udziałem zawsze warto oglądać, bo gdy w ringu jest Salido, to po prostu musi być efektownie. Meksykanin w przeszłości sięgał po tytuł mistrza świata w dwóch kategoriach wagowych, a także może się tym, że jako jedyny pokonał jednego z najlepszych pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe - Wasyla Łomaczenkę (7-1, 5 KO). Dwa ostatnie starcia zremisował, a pojedynek z Francisco Vargasem (23-0-2, 17 KO) został uznany przez wielu walką 2016 roku.

Salido nie ma obecnie planów na kolejną walkę, choć oferty otrzymuje. Propozycje od obozu Łomaczenki, który bardzo chce rewanżowej walki, nie była jednak na tyle interesująca, by Meksykanin ją zaakceptował. W związku z tym... dorabia jako szofer!

- Nie widzę problemu, by o tym nie mówić. Dostałem zaproszenie, wszystko sprawdziłem i stwierdziłem, że zobaczę, jak to wygląda. Pracuję, kiedy tylko chcę. Jeśli nie mam nic konkretnego do roboty, to wsiadam do samochodu i czekam na wezwania - mówi.

Nie może jednak tuszować tego, kim jest. Sława to nieodłączna część jego życia, więc zdarzają się przypadki, że jakiś klient go rozpozna. - Ludzie są wtedy zaskoczeni. Mogę jednak zarobić 100 lub 200 dolarów, ale po prostu lubię coś robić. Lubię to robić, to mnie odprężą, a do tego dodatkowo zarabiam - tłumaczy.