Wiadomość o przyjęciu propozycji Norwegów przez Lagerbaecka wywołała szok na Islandii, którą Szwed doprowadził do ćwierćfinału ubiegłorocznych mistrzostw Europy, a później opuścił tłumaczącm że przechodzi na emeryturę.

 

W Szwecji wiadomość została oceniona jako "bomba", ponieważ 68-letni trener, który prowadził reprezentację tego kraju w latach 2000-09, był po sukcesie na ubiegłorocznym Euro kandydatem na miejsce odchodzącego Erika Hamrena. Nie przyjął jednak propozycji rodaków, tłumacząc - jak Islandczykom - że przechodzi na "spokojną i zasłużoną emeryturę".

 

Dlatego przyjęcie oferty od Norwegii wywołało na Islandii, jak piszą media, "gigantyczny szok", a w Szwecji "wielkie zdziwienie" i jest "kompletnym zaskoczeniem".

 

Islandzcy kibice są wściekli, co pokazali wpisami w mediach społecznościowych. Ich komentarze - cytowane w całej Skandynawii - są bardzo opisowe i pełne emocji.

 

- To tak jak twoja dziewczyna, która najpierw cię rozkocha do nieprzytomności, a później nagle zostawi i na drugi dzień, w czasie gdy ty wciąż rozpaczasz, wskoczy do łózka twojego przyjaciela" - brzmi jeden z wpisów. "To tak jakby sir Alex Ferguson nagle porzucił Manchester United przeszedł do Liverpoolu - zaznaczył inny z internautów.

 

Według wychodzącego w Reykjaviku dziennika "Visir", który zacytował "najciekawsze" wpisy, celem Lagebraecka może być "pozycja nordyckiego króla futbolu". Zdaniem islandzkich internautów, jeżeli tak się stanie, to zabierając się później za Wyspy Owcze i Finlandię "szwedzki zdradliwy emeryt" może sięgnąć po pozycję "piłkarskiego kanclerza".

 

Również Norwegowie odebrali wiadomość z wielkim zdziwieniem, choć związek nie ukrywał swojej radości, natomiast kibice i media - rezerwy.

 

- To niesłychane, aby nowym selekcjonerem naszej drużyny narodowej był Szwed, w dodatku mieszkający w Szwecji bez zamiaru przeniesienia się do Norwegii - napisał komentator piłkarski kanału telewizji TV2 Morten Langli.

 

Wyjaśnił, że animozje norwesko-szwedzkie istnieją od pokoleń i są bardzo silne, dlatego decyzja NFF jest "trudna do przełknięcia dla każdego norweskiego chłopca kochającego futbol".

 

- Od dziecka jesteśmy wychowywani w atmosferze nielubienia Szwedów i kwestionowania wszystkiego co szwedzkie na granicy nienawiści, a tu szkoleniowiec z tego kraju zostaje naszym selekcjonerem i piłkarskim guru. Co się stanie z naszą norweską duszą? Czy wy, Szwedzi, bylibyście zadowoleni, gdyby szefem waszej reprezentacji został nasz słynny Egil Olsen? - skomentował Langli na łamach szwedzkiego dziennika "Expressen".

 

Lagerbaeck oświadczył, że oferta z Norwegii była interesująca głównie dlatego, że jest wielkim wyzwaniem, a tylko to go interesuje jako emeryta. - Jestem niezależny finansowo i w tym przypadku nie chodzi o pieniądze - zaznaczył.

 

- Będę zarabiał bardzo mało biorąc pod uwagę poziom w tej branży, lecz jestem zadowolony, gdyż moja pensja będzie i tak wyższa niż przeciętnego Norwega - powiedział szwedzki szkoleniowiec.

 

Według wyliczeń norweskich mediów, zarobki Szweda będą "znacznie niższe" niż jego poprzednika Pera Mathiasa Hoegmo, który otrzymywał od NFF około pół miliona euro rocznie.

 

NFF wyjaśnił, że kontrakt jest tak skonstruowany, że pensja podstawowa selekcjonera jest faktycznie stosunkowo niska, lecz system premii, a zawłaszcza tej za zakwalifikowanie się do mistrzostw Europy w 2020 roku, ma "zupełnie inny wymiar".

 

O awans do mundialu w Rosji w 2018 roku będzie Norwegom bardzo trudno, gdyż po czterech seriach eliminacyjnych meczów z dorobkiem trzech punktów zajmują piąte miejsce w grupie C, za Niemcami, Irlandią Północną, Azerbejdżanem i Czechami.