Zaksa przewodzi PlusLidze, pokonała Skrę w finałowym meczu Pucharu Polski i jak na razie nie ma nią mocnych w Lidze Mistrzów. Miło się patrzy, gdy mistrz naszego kraju bez większych problemów wygrywa z Dynamem Moskwa, wicemistrzem Rosji. Najpierw na wyjeździe robi co chce, a w rewanżu potwierdza, że nie był to przypadek.

 

Trzeba przyznać, że De Giorgi stworzył w Kędzierzynie Koźlu zespół świadomy swej siły i umiejący sobie radzić w każdej sytuacji. Zespół w którym jest kilku reprezentantów Polski, rozgrywający i skrzydłowy reprezentacji Francji i młody Belg, który ma pewne miejsce w swojej narodowej drużynie.

 

Za wcześnie jeszcze, by wróżyć Zaksie sukces w Lidze Mistrzów, w której z De Giorgim debiutuje, ale wygląda na to, że może sprawić sporo kłopotów faworytom, jeśli w decydującej fazie tych rozgrywek do takiej konfrontacji dojdzie. Na razie cieszy, że najlepszy polski zespół nie zwalnia tempa, o czym boleśnie przekonali się siatkarze z Moskwy, w większości reprezentanci Rosji.

 

Zdecydowanie większe problemy mają inni potentaci PlusLigi. Skra wygrała wprawdzie po raz drugi ze Słoweńcami z Lublany, tym razem w Bełchatowie, ale wciąż nie może być pewna awansu z grupy. Zespół Philippe Blaina gra nierówno, bardzo dobre momenty przeplata słabszymi i to sprawia, że nawet ci teoretycznie słabsi mogą być dla niej groźni.

 

Resovia Rzeszów niestety też nie zachwyca. Drużyna prowadzona przez Andrzeja Kowala wciąż szuka swoje oblicza i stabilizacji. W PlusLidze pokonała wprawdzie Skrę i gdy wydawało się, że ruszy w górę jak ostatnio WIG 20, nie jest w stanie nawiązać walki ze zdobywcą Pucharu Włoch, Cucine Lube Civitanova. A dwa ostatnie sety przegrane do 16 zwyczajnie nie wystawiają jej dobrego świadectwa. Resovia nie ma przecież problemów kadrowych, co więcej ma najdłuższą i myślę, że najdroższą ławkę rezerwowych (których zresztą trudno tak nazywać, bo nigdy nie wiadomo, kto znajdzie się w wyjściowym składzie), ale kolejne lanie, które dostała od Włochów pod znakiem zapytania stawia jej szanse w tej edycji LM. A przecież w dwóch ostatnich sezonach oglądaliśmy ją w finałach tej imprezy.

Owszem, trzeba przyznać, że  siatkarze Cucine spisują się znakomicie, praktycznie nie mają słabych stron, a wiadomo przy tym ile znaczy dla tej drużyny  i reprezentacji Włoch, Kubańczyk Osmany Juantorena. Jeśli jeszcze zdrowy i w formie jest potężny bułgarski atakujący Cwetan Sokołow, to okazuje się, że nikomu nie będzie łatwo z nimi wygrać. Nawet asom z Kazania.

 

Wracając jednak do Zaksy i jej trenera Ferdinando De Giorgiego, który po zakończeniu sezonu klubowego rozpocznie pracę z reprezentacją Polski, jest się z czego cieszyć. Gołym okiem widać, że „Fefe” wie o co w tej zabawie chodzi i jeśli podobnie jak Zaksę poukłada narodowy zespół, to nie powinno być źle.

 

Pytanie tylko, czy znajdzie odpowiednich wykonawców, bo wygląda na to, że z tym mogą być pewne problemy.