Finał zostanie rozegrany w hali CRS w Zielonej Górze. Obie ekipy przystąpią do niego po niezwykle zaciętych i zwycięskich starciach w półfinałach. Rozgoryczone mogą czuć się zawodniczki Impelu Wrocław, które były już o krok od finału ale nie potrafiły przypieczętować zwycięstwa, co świetnie wykorzystały "Budowlane". Mecz obfitował w zwroty akcji, a nagłe skoki adrenaliny udzielały się chyba wszystkim kibicom, którzy postanowili obejrzeć to spotkanie. Wrocławianki wygrały dwa pierwsze sety i wszystko wskazywało na to, że nie pozwolą rywalkom na odpowiedź. Tymczasem podopieczne Błażeja Krzyształowicza dokonały niemożliwego, najpierw wygrywając seta mimo dużej straty punktowej w końcowych fragmentach, a następnie odrabiając 6 punktów w tie-breaku.

Pięć setów było potrzebnych do wyłonienia zwycięzcy drugiego półfinału. Dobrze operujący piłką i realizujący założenia taktyczne Chemik zasłużenie wygrał pierwszego seta, utrzymując prowadzenie od samego początku. Potem było już bardziej nerwowo. W drugiej odsłonie inicjatywę przejęły ich rywalki i wyrównały stan rywalizacji. Trzecia część gry ponownie należała do policzanek, ale w kolejnym secie lepsze były rzeszowianki. O tym, kto przejdzie do finału rozstrzygnął tie-break, w którym więcej do zaoferowania miały "Chemiczki".

 

Transmisja z meczu Grot Budowlani Łódź - Chemik Police w finale Pucharu Polski od godz. 14:45 w Polsacie Sport.