Janikowski: Rywal? W końcu poznam, a na razie robię swoje (WIDEO)

Sporty walki

Damian Janikowski (0-0) 27 maja na PGE Narodowym podczas gali KSW 39: Colosseum stoczy swój pierwszy zawodowy pojedynek w MMA. Brązowy medalista olimpijski cały czas czeka na ogłoszenie nazwiska swojego przeciwnika. - Jestem zniecierpliwiony taką sytuacją i sam chciałbym wiedzieć już więcej. Na razie robię swoje, a rywal i tak w końcu się znajdzie - powiedział Janikowski w rozmowie z Polsatsport.pl.

Maciej Turski: Damian Janikowski i PGE Narodowy to duet, który do 27 maja będzie nierozłączny. Jak tak patrzysz za plecy, na Stadion, to co siedzi w Twojej głowie siedzi?

Damian Janikowski: Naprawdę bardzo fajnie to wygląda. Wcześniej miałem okazję być tutaj na meczu futbolu amerykańskiego czy nawet na zebraniach Polskiego Komitetu Olimpijskiego i już miałem w głowie wcześniej wizualizację tego obiektu. Można sobie wyobrażać wyjście do klatki, pełne trybuny i na razie trening mentalny każdego wieczora przed zaśnięciem wychodzi mi naprawdę dobrze.

A jak odnalazłeś się w stroju gladiatora? Wiemy, że miałeś okazję brać udział w wyjątkowej sesji zdjęciowej, a dodatkowo cała gala nosi przecież podtytuł "Colosseum". Czy gdzieś w środku czujesz się współczesną odmianą gladiatora?

Myślę, że wszyscy zawodnicy są zadowoleni z takiego pomysłu. Gigantyczny stadion, dużo ludzi na trybunach i podobnie było również w starożytności. Zobaczymy jakimi pomysłami zaskoczą nas jeszcze włodarze KSW i w jaki sposób postarają się przykuć uwagę wszystkich kibiców.

Kiedy widzieliśmy się ostatnim razem dopiero rozpoczynałeś przygodę z warszawskim klubem S4 Fight Club. Od tego momentu minęło już troszkę czasu. Czy wiele zmieniło się w ciągu tych kilku tygodni? Czy udało się udoskonalić jeszcze plan treningowy?

Wszedłem właśnie w drugi okres przygotowań i czeka mnie teraz coraz więcej walk zadaniowych, lekkich sparingów. Cały czas jednak nie są to jeszcze przygotowania pod konkretną walkę, pod konkretnego przeciwnika. Trenujemy bardzo spokojnie i nie przemęczamy organizmu, bo na to jeszcze przyjdzie czas. Pracujemy nad kilkoma elementami m.in. trzymanie gardy, obronę czy niektóre akcje w ataku. Wszystko idzie w dobrym kierunku, po naszej myśli. Ja jestem zadowolony przede wszystkim z tego, że trener też jest zadowolony.

W Waszym klubie trenerzy mają w ostatnim czasie ręce pełne roboty. Miała być walka Janka Błachowicza, niedoszły pojedynek Marcina Tybury, zaraz kolejne wyloty Tybury oraz Daniela Omielańczuka. Czy ciągłe rozjazdy trenerów rozbijają w jakiś sposób plan treningowy?

Wszystko da się odpowiednio poukładać. Na szczęście chłopaki mają pojedynki dużo wcześniej niż mój pojedynek i kilkudniowe wyjazdy szkoleniowców teraz nie przeszkadzają. W momencie, kiedy będę ich potrzebował w ostatnim etapie przygotowań to będą już przy mnie. Aktualnie udaje się znaleźć pełnowartościowe zastępstwa, a trenerzy i tak są w ciągłym kontakcie. Nie widzę w tym żadnego problemu.

W mediach społecznościowych zamieściłeś filmik, na którym trenujesz rzuty zapaśnicze z Jankiem Błachowiczem. Czy pomagasz chłopakom szlifować umiejętności związane z Twoją dyscypliną źródłową?

Oczywiście, że cały czas wymieniamy się swoją wiedzą. Czasami zdarzają się sytuacje, że nie wiem jak się zachować w odpowiedniej sytuacji, w jaki sposób zmienić pozycję, a wtedy koledzy służą mi pomocą, bo doświadczenie w MMA jest po ich stronie. Jeśli potrzebują pomocy z mojej strony to rzecz jasna odwdzięczam się pomocną radą. Oni wiedzą, że jestem "profesorem zapasów" i po treningach niekiedy zostajemy szlifować niektóre elementy. Czasami robimy to prostu z czystej przyjemności, dla zabawy.

Słowo o Twoim nieogłoszonym przeciwniku. Ostatnim razem mówiłeś, że może być to zawodnik zza granicy - z Rosji bądź Brazylii. Jak sprawa wygląda na chwilę obecną? Czy możesz zdradzić nieco więcej?

Nadal nic nie wiem! Jestem zniecierpliwiony taką sytuacją i sam chciałbym wiedzieć już więcej. Chciałbym na treningach przygotowywać się pod konkretnego przeciwnika i układać sobie wszystko w głowie. Wiemy, że do gali jest jeszcze sporo czasu i wiadomo, że nawet w ostatnim etapie mogą nastąpić zmiany przeciwnika. Mam nadzieję, że u mnie tak nie będzie, ale na taką ewentualność też muszę być przygotowany. Ja na razie nazwiska nie znam i bardzo spokojnie robię po prostu swoje.

Rozmowa z Damianem Janikowskim w załączonym materiale wideo!

Maciej Turski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze