Zimowe

MŚ Lahti 2017: Kwalifikacje do konkursu...

W piątkowych kwalifikacjach do konkursu na skoczni o rozmiarze HS 100 wystartuje tylko czterech naszych reprezentantów ze względu na ograniczenia liczbowe na mistrzowskiej imprezie. Stefan Horngacher po trzech czwartkowych treningach zadecydował, że na normalnym obiekcie wystąpią Kamil Stoch, Maciej Kot, Piotr Żyła oraz Dawid Kubacki. W wywiadzie udzielonym portalowi skijumping.pl Kot ocenił swoje dotychczasowe skoki w Lahti.

- Ta skocznia nie jest tak osłonięta, jak w Korei. Tam mocny wiatr panował wokół skoczni, a na samym obiekcie warunki były zdecydowanie lepsze. Myślę, że w Lahti duża skocznia jest lepiej zabezpieczona przed wiatrem, a średnia jest nieco bardziej wystawiona na jego działanie. Trzeba liczyć na to, że tych podmuchów nie będzie. Poza tym skocznia nie ma żadnych mankamentów. Nie mogła zostać przygotowana lepiej, dlatego jestem jak najbardziej pozytywnie nastawiony. Jedyne, na co można narzekać, to opady podczas pierwszej serii treningowej, które trochę przeszkadzały - powiedział zwycięzca jednego z konkursów w Pjongczang.

Najrówniej podczas trzech czwartkowych serii treningowych skakał jednak główny polski faworyt do medalu Kamil Stoch, który obok Manuela Fettnera był jedynym zawodnikiem, który na każdym z treningów plasował się w czołowej dziesiątce. Mistrz olimpijski z Soczi podkreślił, że liczy na to, że wiatr nie będzie rozdawał kart na skoczni. - Liczę po prostu na równe warunki i sprawiedliwy konkurs, który wyłoni najlepszego, a nie największego szczęściarza - stwierdził Stoch.

Największym pechowcem w polskiej kadrze jest Jan Ziobro, który mimo solidnej postawy w treningach nie "załapał" się do czwórki, która wystąpi w kwalifikacjach. Szansę awansu do konkursu głównego będzie miał natomiast Dawid Kubacki, który z Ziobrą spędza dużo czasu w Lahti. - Mamy swoje miejsce, gdzie możemy w spokoju odpocząć. To jest bardzo ważne, zwłaszcza po ostatnich wyjazdach do Azji. Mamy przestrzeń dla siebie, gdzie przy kominku możemy porozmawiać, posłuchać muzyki i odciąć się od wszystkiego. Kominkiem zajmuje się Jasiek, a ja tasowałem karty przy pokerze. Czasem udało się też zrobić kawę, więc dzielimy się jakoś zadaniami. Nie ma dyrygowania w zespole, bo nie ma zadań w domku, które byłyby tam konieczne do przeżycia. Kominek to tylko wypoczynkowy dodatek - mówi Kubacki.