Batalia ta mogła być świetną okazją "Jednorożców" do zrewanżowania się po zeszłotygodniowej porażce w EU LCS. Pojedynek między liderami grup był bardzo wyrównany i emocjonujący, lecz ostatecznym zwycięzcą okazało się być G2, co musiało mocno zaboleć reprezentantów drużyny przeciwnej, którym do wyrównania serii zabrakło dosłownie jednego uderzenia nexusa. Tym razem stawka była jeszcze wyższa, bowiem przegrany musi na dobre pożegnać się z turniejem, a zapewne zarówno finaliści IEM Oakland, jak i zastępcy Cloud 9 nie chcieli kończyć swojej przygody na katowickiej scenie.

 

Początek rozgrywki nie zapowiadał się jednak różowo dla reprezentujących ten kolor graczy UoL. G2 Esports już od pierwszej minuty wykazywało się wysoką współpracą, co pozwoliło na zdobycie szybkiej pierwszej krwi, a później i przejęcie kontroli nad spotkaniem. W środkowej fazie liderzy powrócili do typowego dla siebie spokojnego i metodycznego stylu gry, przez co próby wymuszenie walk drużynowych po stronie rywali spełzały na niczym. W pewnym momencie jednak Perkz i spółka chyba za bardzo się rozluźnili, co wykorzystali oponenci, wyłapując będących poza pozycja rywali i przejmując plamę pierwszeństwa w meczu. Ich szanse na powrót rozpłynęły się niestety już po kilku minutach, kiedy to dość poważne błędy w dwóch teamfightach z rzędu przypieczętowały ich pierwszą porażkę.

 

Kolejna potyczka była jeszcze bardziej emocjonująca i bardzo wyrównana przez jej lwią część. Dobry start mogliśmy ponownie zobaczyć po stronie G2 Esports, lecz nie trzeba było długo czekać na odpowiedź Unicorns of Love. Od tego momentu rozpoczęło się istne szaleństwo, a środkowa aleja była świadkiem niezliczonej liczby krwawych bitew, z których raz za razem zwycięsko wychodził inny zespół. Mimo tego, że G2 udało się nawet zdobyć wzmocnienie Barona, to rywale jako pierwsi otworzyli bazę przeciwników, wykorzystując ich rozrzucenie po mapie. Po raz kolejny jednakże pochopne decyzje położyły kres nadziejom UoL. Zawodnicy niepotrzebnie spróbowali wymusić walkę drużynową w pobliżu leża Nashora, co skończyło się kolejnym fioletowym buffem dla ekipy Zvena. W połączeniu z odpowiednio rozegraną rotacją na górną aleję, okazało się to kluczem do ostatecznego tryumfu.

 

Teraz przed europejskim zespołem trudne zadanie, gdyż jego przeciwnikiem w półfinale będzie ROX Tigers, które wcześniej po zaciętej rywalizacji zwyciężyło nad inną europejską drużyną - H2K z Polakiem Marcinem "Jankosem" Jankowskim w składzie. Przedstawiciele LCK będą ciężkim rywalem, zatem czy słynące z problemów na turniejach międzynarodowych G2 poradzi sobie z presją i wykreśli z dalszych zmagań drugą po Kongdoo Monster koreańską drużynę?