Wtorkową rywalizację wygrała Norweżka Marit Bjoergen, druga była Szwedka Charlotte Kalla, a trzecia rodaczka zwyciężczyni Astrid Uhrenholdt Jacobsen.

 

- Bjoergen była klasa samą w sobie. Czułem, że o medal będzie Justynie ciężko, ale - jak to w sporcie - nadzieja była. Z drugiej strony wiem, że jak formę odcina, to się przegrywa i tyle - zauważył Łuszczek.

 

Mistrz globu z 1978 roku, który właśnie w Lahti wywalczył tytuł w biegu na 15 km, a na 30 km zdobył brązowy medal, uważa, że Kowalczyk nie będzie łatwo wrócić do formy.

 

- Oczywiście mówię o takiej, którą dysponowała chociażby dwa, trzy lata temu. Rok to dużo i mało, jednak jeżeli podejdzie do sprawy spokojnie i będzie trenowała zgodnie z sygnałami swojego organizmu, to wszystko się może zdarzyć. Bjoergen jest od Justyny starsza, a idzie jak burza, więc mówienie o wieku, zmęczeniu materiału itp. nie ma tu chyba dużego sensu. Jak to się mówi - pożyjemy, zobaczymy - zaznaczył.

 

Jego zdaniem, ważną kwestią w staraniach o powrót do ścisłej światowej czołówki będzie rywalizacja z najmocniejszymi rywalkami. - Tego w przyszłym sezonie nie powinna odpuścić. Biegniesz z lepszymi czy równymi sobie, to naprawdę walczysz. Ze słabszymi wygrywasz, ale trzeba się zastanowić czy na pewno - podsumował były biegacz.