"Nie było potrzeby tego wygrywać, zostawiłem wiele energii na finał. Noga kręciła, więc jest bardzo dobrze. Presja mi pomaga, małym kosztem sił znalazłem się w rozgrywce o medale i o to chodziło" - powiedział na antenie TVP Sport podopieczny Zbigniewa Króla.

 

Kszczot sobotni bieg rozegrał bardzo mądrze. Nie szarżował na początku, ustawił się na końcu stawki, a w połowie dystansu zaczął przedzierać się do czołówki. Pierwsza trójka automatycznie awansowała do finału, więc Polak pilnował, by w niej się znaleźć.

 

W eliminacjach odpadł 19-letni Mateusz Borkowski (RKS Łódź).

 

Finał w niedzielę o 17.50