"Za progiem też warunki były ciężkie. Mimo to starałem się wyciągnąć oczekiwaną odległość i ładnie wylądować. Jestem super szczęśliwy, że mamy to złoto" - dodał.

 

Polacy objęli prowadzenie już po pierwszym skoku Piotra Żyły i nie oddali go do końca. Przed drugą próbą Kamila Stocha przewaga była tak duża, że triumf był niemal pewny.

 

"Ułatwialiśmy kolejnym kolegom zadanie, jak tylko się dało. To była nasza strategia i się sprawdziła. Każdy z nas dał z siebie wszystko" - podkreślił Kubacki.

 

26-letni nowotarżanin oba konkursy indywidualne kończył na ósmej pozycji. Nie krył z tego powodu zadowolenia i mówił, że cieszy się, iż pokazał w Lahti na co go obecnie stać. Po drużynowym sukcesie starał się jednak twardo stąpać po ziemi.

 

"To jest coś, co ciężko mi opisać. Tak naprawdę moja radość z każdą minutą rośnie. Po skoku Kamila była trochę przytłumiona. Endorfin w organizmie dopiero przybywa" - wyjaśnił.

 

W sobotę biało-czerwoni po raz pierwszy w historii zostali drużynowymi mistrzami świata. Drugie miejsce zajęli Norwegowie, a trzecie Austriacy.