W Dzierżoniowie, gdzie zobaczymy „Mastera”  boks od samego rana, informuje w mediach społecznościowych obecny tam Mateusz Borek, mając na myśli sparingi Mariusza Wacha z Johannem Duhaupasem. Dwumetrowy  „Wiking”  18 marca walczy w Lipsku  z Niemcem Erkanem Teperem, i traktuje to starcie poważnie, o czym świadczy osoba zaproszonego na sparingi Francuza.

 

Ale wróćmy do Mateusza Masternaka (37-4, 26 KO) i jego dzisiejszego pojedynku z 30 letnim Rosjaninem Aleksandrem Kubiczem (9-2, 6 KO). „Master” z Andrzejem Gmitrukiem w narożniku gwarantuje dobrą jakość, więc raczej nie przewiduję w Dzierżoniowie niespodzianki, choć Kubicz to niewygodny rywal, co udowodnił w ubiegłym roku w walce z Michałem Cieślakiem z Szczecinie.

 

Tyle, że Masternak to inna, wyższa klasa. Były mistrz Europy, pięściarz, który toczył w swojej karierze zacięte, choć przegrane boje  z Grigorijem Drozdem czy Tonym Bellew.

 

A przy tym pięściarz wciąż niespełniony, z ambicjami sięgającymi prestiżowych pasów. Czas, by takie szanse dostał jak najszybciej, walka z Kubiczem ma tylko pokazać, że te ambicje wcale nie są wygórowane i 29 letniego Masternaka wciąż stać na wielkie wyzwania.

 

Do walki z Kubiczem „Master” przygotowywał się sparując z Adamem Balskim, innym ciekawym polskim pięściarzem kategorii junior ciężkiej. Balski nie unika wyzwań, marzą mu się coraz bardziej wymagający przeciwnicy, zobaczymy więc jak poradzi sobie z boksującym w Wielkiej Brytanii Dariuszem Skopem (6-1, 2 KO). Nie sądzę, by miał problemy, bo jego możliwości sięgają znacznie wyżej. Jak wysoko? Trudno powiedzieć, każdy kolejny, coraz rywal zbliży nas do odpowiedzi na to pytanie.

 

26 letni Balski (7-0, 6 KO) ma wiele zalet, ale też sporo braków, które musi wyeliminować. Pod koniec minionego roku wystartował w mistrzostwach Polski, jako jeden z dwóch zawodowców i przegrał w finale kategorii 91 kg z młodszym od siebie Tomaszem Bohdanowiczem. Byłem w Sokółce i nie do końca zgadzałem się z werdyktem (wątpliwe ostrzeżenie dla Balskiego), ale jak pisałem wtedy dla portalu Polsatsport.pl pięściarz z Kalisza mógł ostrzej potraktować młodego rywala i  wygrać w sposób niepodlegający dyskusji.

 

I na to liczę teraz w starciu ze Skopem.

 

Podobnie jak na sukces Andrzeja Fonfary (28-4, 16 KO) w Nowym Jorku. Główne role w Barclays Center na Brooklynie grać będą wprawdzie mistrzowie wagi półśredniej, Danny Garcia i Keith Thurman, ale z naszego, polskiego punktu widzenia najważniejszy będzie Fonfara i jego powrót po bolesnej porażce z Joe Smithem Jr. Fonfara trenuje w San Francisco pod okiem Virgila Huntera (jeden z najlepszych fachowców w tej branży) i wierzy, że ten wybór ma sens. A ma go potwierdzić walka z byłym mistrzem świata wagi półciężkiej, Chadem Dawsonem. Dziesięć lat temu walczący z odwrotnej pozycji Amerykanin odebrał pas WBC Tomaszowi Adamkowi na Florydzie i tak naprawdę zmusił go do zmiany kategorii.

 

Wtedy o Dawsonie mówiono w samych superlatywach. Dziś to już inny pięściarz, pytanie ile z tego starego, dobrego Dawsona zostało. Dla 29 letniego Fonfary to będzie bardzo ważna walka. Musi wygrać, by znów pokazywano go w amerykańskiej telewizji, by mógł walczyć z najlepszymi. Wydaje się, że to najlepszy moment, by na plecach byłego mistrza wejść ponownie do tego elitarnego, dobrze opłacanego grona.