Bednarek: Moja głowa dobrze pracuje

Inne
Bednarek: Moja głowa dobrze pracuje
fot. PAP

"Moja głowa dobrze pracuje i nie poddaje się" - ocenił Sylwester Bednarek (RKS Łódź), który w Belgradzie zdobył tytuł halowego mistrza Europy w skoku wzwyż. Na kolejny sukces czekał od 2009 roku, gdy został brązowym medalistą mistrzostw świata w Berlinie.

Podopieczny Michała Lićwinko przyjechał do Serbii z najlepszym wynikiem w Europie. Podczas konkursu finałowego udowodnił, że świetnie panuje nad nerwami. Wysokość 2,27 pokonał w trzeciej próbie, 2,30 w drugiej, a decydującą o złotym medalu 2,32 w pierwszej.

 

"W finale znów się na chwilę zaciąłem, ale najważniejsze, że okazałem się najlepszy na tych deskach - dość specyficznych. Moja głowa dobrze pracuje i nie poddaje się w trakcie konkursu. Bardzo mocno wspierała mnie Kamila Lićwinko, za co jej dziękuję. Adrenalina skoczyła. Jestem szczęśliwy" - podkreślił Bednarek.

 

Wspomniał, że po sezonie 2009 przyszły chude lata, kiedy zmagał się z kontuzjami.

 

"Mam nadzieję, że teraz będą tłuste. Czeka do poprawy rekord kraju Artura Partyki, ale muszę się +oskakać+ na wyższych wysokościach. Do niedawna byłem stabilny na 2,20, a teraz jestem na 2,30. W Belgradzie skoczyłem o jeden centymetr niżej niż rekord życiowy. Żeby walczyć o medale na stadionie będę musiał coś do tego rezultatu dołożyć" - zaznaczył.

 

Bednarek cieszył się "podwójnie". "Świetne jest to, że dwaj zawodnicy z jednego klubu - RKS Łódź - sięgają w europejskim czempionacie po dwa złote medale w przeciągu dziesięciu minut. To wspaniała historia. Znałem Adama Kszczota dużo wcześniej niż zaistnieliśmy w sporcie. Uczyliśmy się w jednej klasie w liceum. Wspieramy się i dopingujemy wzajemnie. On jest już przyzwyczajony do medali, a ten jest moim pierwszym wywalczonym w hali" - powiedział.

 

"Krzyczałem do Adama, gdy biegł w finale, a po chwili skoczyłem 2,32" - dodał mistrz Europy.

MC, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze