Inne

Borek o e-sporcie: Moje pokolenie umawiało...

Na początku ROCCAT zaprezentowało, że nadal trzyma formę, a ich passa od czasu rozgrywki przeciwko Origen wciąż się utrzymuje. Co prawda przez pierwsze kilkanaście minut pojedynek był dość wyrównany, lecz z czasem zawodnicy zaczęli znajdywać właściwe okazje do ataku, nawet w niezwykle trudnych sytuacjach, dzięki czemu ich przewaga zaczęła rosnąć, a Giants nie potrafiło znaleźć sposobu, by zatrzymać rywali.

Za drugim razem wydawać by się mogło, że to GIA wysuwa się na prowadzenie, lecz mimo posiadania bardzo dużej przewagi w zdobytych zabójstwach, gracze nie potrafili wykorzystać swoich szans na przejęcie obiektów ma mapie, co z kolei robiło ROC, dzięki czemu różnica w złocie przez prawie cały czas była marginalna. Z tego powodu Betsy'emu i spółce wystarczyło połączenie wzmocnienia Nashora i jednej wygranej walki drużynowej, aby ostatecznie rozprawić się z oponentem i oficjalnie przenieść się na czwarte miejsce w klasyfikacji.

Kolejna seria miała wyjątkowo przewidywalny skutek. Problemy Origen, mimo przerwania swojej tragicznej passy czy powołania do jungliCinkrofa, wciąż były niesamowicie widoczne w starciu przeciwko silniejszemu rywalowi. Splyce od początku do końca dyktowało przebieg całego meczu i choć OG udało się znaleźć kilka dobrych okazji do ofensywy, to jednak nie było to wystarczające, by jakkolwiek zagrozić SPYprzed zdobyciem kolejnego zwycięstwa, które ze względu na dość chwiejną formę zespołu w tym splicie, może być dla niego dosyć potrzebne.