Marcin Feddek: Zbigniew Boniek przed tym spotkaniem zadeklarował, że jeżeli Polska wygra, to do hotelu pójdzie na pieszo. Było biegane dzisiaj?

 

Zbigniew Boniek: Było biegane rano, ale oczywiście idziemy na pieszo!

 

Trudny, twardy mecz. Był taki moment w drugiej połowie, kiedy mogliśmy strzelić gola, a w końcu sami straciliśmy bramkę. Ostatecznie wyjeżdżamy z ciężkiego terenu z trzema punktami.

 

To jest najważniejsze, bo było bardzo ciężko, ale zwycięsko. Wydaje mi się, że nie było to nasze najlepsze spotkanie, ale na pewno byliśmy skoncentrowani. Wiadomo, iż marzec to nie jest nasz miesiąc. Nie wiadomo dlaczego, ale w tym miesiącu nigdy wielkich sukcesów nie odnosiliśmy. Graliśmy na bardzo trudnym terenie. Czasami mieliśmy problemy, żeby uspokoić grę. Trochę przysnęliśmy przy bramce na 1:1. Potem się wydawało, że będzie się to kręciło wokół remisu, ale udało się wygrać. Remis w drugim meczu to optymalny wariant.

 

Ta drużyna łamie pewne bariery, bo Czarnogóry nigdy wcześniej nie pokonaliśmy.

 

Do naszej drużyny przeciwnicy mają trochę respektu. Wszyscy się martwili, że mogą nas tu zgnieść, pogryźć, źle traktować. Jesteśmy poważną federacją, z poważnymi piłkarzami, a takim nie robi się pod górkę bez przyczyny. Wielkiej piłki nie graliśmy, ale na tym terenie o to było bardzo trudno.

 

Cała rozmowa ze Zbigniewem Bońkiem  w załączonym materiale wideo