MSL: gdy osiągamy szczyt formy, nikt nie może nam zagrozić

Inne
MSL: gdy osiągamy szczyt formy, nikt nie może nam zagrozić
HLTV.org

Mathias ‘MSL’ Lauridsen, prowadzący w szeregach North, udzielił serwisowi HLTV.org wywiadu. W rozmowie z Milanem Švejdą skupił się głównie zakończonym jakiś czas temu Intel Extreme Masters Katowice.

- Byliśmy oczywiście rozczarowani, bo czujemy, że mieliśmy naprawdę dobrą okazję, aby dostać się do finału, a w nim zagrać na Astralis. Prawdą jest jednak to, że gracze Immortals byli tego dnia po prostu lepsi. Wiemy, że nie zagraliśmy swojego i zawsze byliśmy o krok za nimi. Ogólnie rzecz biorąc, w fazie grupowej graliśmy bardzo dobrze, ale przeciwko Brazylijczykom niewystarczająco dobrze – tłumaczył dziennikarzowi Lauridsen niespodziewaną porażkę w Katowicach. Przypomnijmy, że brazylijskie Immortals zaskoczyło wówczas środowisko esportowe, dochodząc do półfinału rozgrywek.

 

- Z Polski wywieźliśmy świadomość tego, że w końcu odzyskaliśmy pewność siebie na Cobblestone. Wiemy też, że graliśmy naprawdę dobrze w fazie grupowej. Naszym największym problemem były strony CT i właśnie na tym najbardziej się skupialiśmy, kiedy wyjechaliśmy z Katowic. Poza tym, po powrocie do domu pracujemy nad stabilnością, tworząc więcej ustawień i zagrywek, które pomogą nam na dużych turniejach – zapewnia MSL. - Właśnie teraz chodzi nam głównie o stałość formy. Mamy niesamowicie wysoki poziom szczytowy. Gdy go osiągamy, nikt tam nie może zagrozić. Ale możemy zagrać również bardzo źle. Teraz musimy nad tym popracować – dodaje.

 

- Powiedziałbym, że zespołem, na który trudno nam się gra, jest SK Gaming. Ogólnie jednak zespoły w dzisiejszych czasach są na tak wysokim poziomie, że jeśli mamy gorszy dzień każdy może być dla nas zagrożeniem – odpowiedział Strikerowi na pytanie o to, czy obawia się jakieś formacji, rozgrywając zmagania w trybie BO1. Równocześnie porównał też system szwajcarski z tym, który zastosowano na IEM: - Różnice polegają na tym, że: po pierwsze - łatwiej jest przygotować się pod przeciwnika, gdy obowiązuje format jak na IEM, ponieważ wcześniej poznajesz rywali. System szwajcarski nie pozwala na takie przygotowanie, tego czasu masz trochę mniej. Ogólnie rzecz biorąc, najbardziej lubię ten drugi format. Gra wtedy jest jednocześnie intensywna, ekscytująca i zabawna. Codzienne myślenie i czekanie informacje o tym, kogo spotkamy jest ekscytujące.

 

MSL wspomniał również o tym, że nie sądzi, by azjatyckie formacje osiągnęły coś wielkiego na zawodach w Kijowie. Według niego poziom europejskiej i północnoamerykańskiej sceny je przerasta. Stwierdził także, że nie lubi reguł rozdzielania miejsc stosowanych przez ECS. Przypomnijmy, że Duńczycy – jeszcze w barwach dignitas – wywalczyli sobie udział w trzecim sezonie, ale po zmianie organizacji na North musieli się go zrzec: - to niesprawiedliwe, że zespół, który nie ma żadnych osiągnięć, dostaje nasze miejsce. […] Co organizatorzy turnieju zrobią, jeśli na przykład trzy najlepsze zespoły na świecie zmienią kluby pod koniec roku? To oznacza zrujnowane widowisko.  

 

Cała rozmowa w oryginale dostępna jest na stronie HLTV.org.

Szymon Groenke, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze