Rzeszowianie po fazie zasadniczej zajęli drugie miejsce w tabeli, bełchatowianie znaleźli się tuż za nimi. W tej części rozgrywek w dwóch bezpośrednich pojedynkach pierwsza z drużyn dwukrotnie wygrała 3:1. Wicemistrzowie kraju mają jednak świadomość, że w półfinale nie czeka ich łatwe zadanie.

 

"Obserwując Skrę na przestrzeni całego sezonu widać, że jest to zespół bardzo dobry i zbilansowany. Jest w stanie grać na bardzo wysokim poziomie. Na pewno musimy być gotowi na bardzo ciężką walkę i przypuszczam, że zwycięstwo w poszczególnych setach może rozstrzygać się w większości przypadków w końcówkach" - zaznaczył trener ekipy z Podkarpacia Andrzej Kowal.

 

Fabian Drzyzga zwrócił zaś uwagę, że bardzo duże znaczenie dla losów całej półfinałowej rywalizacji będzie miał pierwszy z dwóch meczów. Rozgrywający jest zadowolony z obecnej formy swojego zespołu.

 

"Wcześniej zdarzały nam się wpadki, taki jest sport. Ale od miesiąca, może półtora gramy naprawdę bardzo dobrą siatkówkę" - ocenił.

 

Optymistycznie nastawiony jest także kapitan Resovii Jochen Schoeps. W ostatniej kolejce fazy zasadniczej on i jego koledzy wygrali efektownie z broniącą tytułu Zaksą Kędzierzyn-Koźle 3:0.

 

"Być może ZAKSA była wtedy myślami już przy półfinale, ale z naszej strony to było bardzo dobre spotkanie. Oczywiście, zawsze można być jeszcze lepszym, ale uważam, że w ostatnim czasie wykonaliśmy krok do przodu i mam nadzieję, że utrzymamy tę dyspozycję w półfinale. Przed fazą play off jest w nas mieszanka spokoju, motywacji i skupienia. To dobre połączenie" - zaznaczył w rozmowie z PAP niemiecki siatkarz.

 

Jak dodał, w drużynie z Bełchatowa jest kilku zawodników, którzy w poszczególnych spotkaniach pełnią rolę lidera i ciągną grę. W ich szeregach to m.in. dwaj siatkarze, którzy w poprzednim sezonie bronili barw rzeszowskiej ekipy - Bartosz Kurek i Bułgar Nikołaj Penczew.

Kowal w ostatnich tygodniach musiał sobie radzić bez kilku zawodników. Przymusową dłuższą przerwę w grze mieli libero Damian Wojtaszek i atakujący Gavin Schmitt. Z urazem zmagał się też środkowy Piotr Nowakowski. Kilka dni temu kontuzji nabawił się z kolei drugi libero Mateusz Masłowski.

 

"Z tego względu pewnie lepiej by było, gdybyśmy grali play off zgodnie z pierwotnym terminarzem, by wszyscy zawodnicy się wyleczyli się i przygotowali. Ale uważam na ten moment, że granie jednego meczu w tygodniu dla siatkarzy jest bardzo ciężkie, tym bardziej po trudnym sezonie. W lidze jest 16 zespołów, było bardzo dużo spotkań, plus jeszcze europejskie puchary. To więc chyba dobre rozwiązanie, że faza play off będzie skumulowana na węższym okresie czasu" - podsumował szkoleniowiec rzeszowian.

 

Zaznaczył przy tym, że obowiązujący system dwumeczu jest dużą loterią i rozgrywanie ewentualnego tzw. złotego seta we własnej hali wcale nie musi dawać przewagi gospodarzowi rewanżu.

 

Zarówno Resovia, jak i Skra walczą o jedyny w tym sezonie triumf. Oba zespoły wcześniej bez powodzenia rywalizowały w Lidze Mistrzów i Pucharze Polski.

 

Pierwszy pojedynek półfinałowy tej pary odbędzie się w niedzielę w Bełchatowie o godz. 17.30. Rewanż w Rzeszowie zaplanowano na środę, godz. 20.30.