Siatkówka

Siatkarski nokaut w Atlas Arenie! Skra...

Szkoleniowiec Asseco Resovii przed pierwszym półfinałowym meczem z PGE Skrą Bełchatów w Atlas Arenie dwukrotnie awizował obsługującej mecz ekipie Polsatu Sport skład z Gavinem Schmittem na pozycji atakującego i Piotrem Nowakowskim na środku, tymczasem na placu gry pojawili się Jochen Schoeps i Batłomiej Lemański.

 

 

Ostatecznie Asseco Resovia rozpoczęła to spotkanie w ustawieniu: Fabian Drzyzga, Marko Ivovic, Batłomiej Lemański, Marcin Możdżonek, John Gordon Perrin, Jochen Schoeps – Damian Wojtaszek (libero).

 

– Słabe żarty trzymają się trenera Andrzeja Kowala, który podał inny skład do naszej grafiki meczowej. Panie trenerze, to nie ten poziom – stwierdził komentujący to spotkanie na antenie Polsatu Sport Tomasz Swędrowski.

 

– To była zasłona dymna, która utrudniła pracę naszym grafikom, może wprowadziła kibiców w błąd, być może i przeciwnik przez chwilę w to uwierzył, natomiast to nie jest boks. W siatkówce takie manewry rzadko prowadzą do końcowego efektu – dodał Wojciech Drzyzga.

 

Kogo chciał wprowadzić w błąd opiekun ekipy z Podkarpacia? Rywali? A może kibiców oglądających telewizyjną transmisję tego spotkania? Być może była to próba rewanżu za primaaprilisowy żart Polsatu Sport?

 

"Sprytny" manewr trenera Kowala nie przyniósł spodziewanego efektu. Siatkarze PGE Skry nie wyglądali na specjalnie zaskoczonych i rozgromili przyjezdnych w trzech krótkich setach. Bez względu na to, którzy siatkarze Resovii przebywali akurat na parkiecie, dominacja gospodarzy nie podlegała dyskusji. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że prezentującym fatalną dyspozycję rzeszowianom nie pomógłby w tym dniu nawet sam Wilfredo Leon.

 

Miejmy nadzieję, że kolejne oryginalne pomysły trenera Kowala bardziej pozytywnie wpłyną na grę jego podopiecznych i w rewanżu (12 kwietnia w Rzeszowie) zaprezentują się oni znacznie lepiej, niż w pierwszym meczu półfinałowym. 


Sytuacja w załączonym materiale wideo.